Księżyc w mózgu, czyli   zobacz opis świata »

Dopis 14:Czarek Chciało mi się...

« poprzedni dopis
 

MagicMan 5

Od: 28.01.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 7,


Czarek





Chciało mi się wszystkie 3P naraz. Palić, pić i pieprzyć.

Na to pierwsze mogłem szybko zaradzić. Jak tylko wyszedłem z kina sięgnąłem do kieszeni kurtki i wyciągnąłem z niej pomięta paczkę papierosów. Ostatni Marlboro. Boli… Westchnąłem i sięgnąłem po zapałki. Zagrzechotały słabo. Cholera, one też już były na wyczerpaniu. Zapaliłem, osłaniając dłonią maleńki, pomarańczowy płomyczek przed wiatrem i zaciągnąłem się głęboko. Od razu lepiej.

Nieopodal był bar, całkiem przyjazny dla kogoś takiego jak ja. Świetnie, myślę sobie. Kolejne P się spełni. Rozejrzałem się więc, za trzecim P. Burdelu tu akurat w pobliżu nie było, ale z kina zaczęły wychodzić właśnie jakieś rozchichotane nastolatki. Czemu nie? Takie są najłatwiejsze. Wciśniesz im jakiś głupi kit, one na to polecą i luz. I wszyscy są zadowoleni. A przynajmniej ja.

Stanąłem z boku i obserwowałem dziewczyny idące grupkami. Cholera, i bądź tu człowieku mądry i zagadaj tu teraz do jakiejś. Czemu zawsze i wszędzie łażą całą watahą? Zły, chciałem już wrócić do domu (domu? Jakiego domu? Ta przeciekająca rudera nigdy nie będzie moim domem), i koniec końców skończyć wieczór przed jakimś ciekawym czasopismem. Wydmuchnąłem ostatnie kłęby dymu i wtedy zauważyłem tę dziewczynę. Miała na oko jakieś osiemnaście lat, aczkolwiek mogłem się mylić. Te laski tak szybko dojrzewają, że równie dobrze mogła mieć piętnaście. Stała z jakimś picusiem w jej wieku, ubranym jak na mszę do kościoła, a obok nich kołysały się na piętach dwie małe dziewczynki, może z dziesięć lat każda. Smarkate zaczęły się o coś sprzeczać, koleś-fircyk (chyba starszy braciszek?) zaczął je uspokajać, ale mnie to już nie obchodziło. Patrzyłem na dziewczynę. Fajna była w sumie. Miała brązowe włosy, ciemne oczy i ładną buzię. Obrzuciłem ją spojrzeniem od stóp do głów i stwierdziłem, że pod tą grubą kurtką i luźnymi spodniami kryje się całkiem przyjemne ciałko. Chłopczyk od mszy zganił swoje siostrzyczki, potem przeprosił dziewczynę, ta uśmiechnęła się wyrozumiale i pożegnała się z nimi. Zgasiłem szybko papierosa, kiedy zaczęła iść w moją stronę. Przygładziłem rozczochrane włosy i podrapałem się po szorstkim policzku. Miałem nadzieję, że lubi zarost.

- Niech zgadnę, „Mikołajek” – powiedziałem niedbale, kiedy zrównała się ze mną. Zatrzymała się i spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się krótko. Aż mnie coś zaswędziało. Cholera, ładna, pomyślałem.

- Tak, zgadłeś – powiedziała, odwracając wzrok. Chyba nie miała ochoty rozmawiać. Ale ja miałem. Zrobiłem krok w jej stronę.

- Po co chodzisz na takie dziecinne filmy? – zapytałem, robiąc kolejny krok. Instynktownie się odsunęła i zmierzyła mnie podejrzliwym spojrzeniem. – Przecież nie jesteś dzieckiem.

Zarumieniła się, super…

- Och, bo tak jakoś, kolega mnie zaprosił.

- To może ja też cię gdzieś zaproszę? – zaproponowałem.

- Ty nie jesteś moim kolegą.

- Ale mogę być.

Wyciągnąłem do niej rękę.

- Jestem… - zawahałem się i wtem kątem oka dostrzegłem parę gliniarzy idących na wprost nas. Jasna cholera! Tylko ich tu brakowało! – Jestem… yyy… Łukasz.

- Samanta – odparła, gdy już myślałem, że się nie odezwie i uścisnęła moją dłoń. Była malutka i ciepła.

- Okej, no to nie traćmy czasu. Tam jest taki zajebisty bar, postawię ci drinka, będzie super.

- Ale ja…

Objąłem ją wpół i odwróciłem tyłem do gliniarzy, tak, aby zasłoniła mnie sobą.

- Ale ja muszę wracać do domu! – zawołała. Chyba się przestraszyła.

- Nie ma sprawy, odprowadzę cię.

Wciąż trzymając ją wpół prowadziłem ją w stronę baru naprzeciwko. Gliniarze byli tuż za nami.

- Muszę odrobić lekcje!

- Luz, odrobisz później, przecież ci nie uciekną – mruknąłem, w ogóle jej nie słuchając. Zaczęła się szarpać. Ja pierzę, jeszcze tego mi brakowało.

- Puszczaj mnie, zboczeńcu!

- Hej ty! – zawołał gliniarz za mną. O kurwa, umarłem w butach. Puściłem ją, a ona, chyba spanikowała czy coś, bo zaczęła biec. Wbiegła na ulicę. Miała czerwone światło. Idiotka, jeszcze mi się tu zabije!

- Mała, wracaj!

Pobiegłem za nią, gliniarze za mną, kurwa cyrk.

- Samanta! – zawołałem, a ona zatrzymała się. Głupia stanęła na środku jezdni! W tej samej chwili dostrzegłem białego dostawczaka pędzącego na wprost niej. Zaczął trąbić.

- Ja pierdolę! – wrzasnąłem. Jednym susem znalazłem się przy niej i szarpnąłem ją za ramię. Krzyknęła, chyba z bólu, albo z przerażenia i oboje wylądowaliśmy na chodniku po drugiej stronie. Przez sekundę, a może dwie, słychać było tylko pisk opon. Dostawczak przejechał obok nas. Powiał lodowaty wiatr przynosząc ze sobą smród spalonej gumy. Podniosłem się z ziemi. Prawy łokieć miałem cały poobijany, ale ogólnie nic mi nie było. Zerknąłem na małą. Wyglądała dobrze, tylko ubrudziła jej się kurtka od błota.

- W porządku, mała? Żyjesz?

Pokiwała głową i w tej samej chwili rozpłakała się. Zbaraniałem.

- No nie świruj, przecież każdemu się mogło zdarzyć.

Pomogłem jej wstać, trochę się chwiała. Spojrzałem za nami i zobaczyłem tych gliniarzy. Biegli w naszą stronę, jeden gadał przez radio.

- Dobra, zmywam się stąd.

Pobiegłem za bar, w tajną uliczkę, która znałem tylko ja.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 10

lol, mój pierwszy wpis;D hehe na razie nie wiem jeszcze o co w tym kaman ludzie, więc jak cos to mi mówcie;)


Pozdro od MagicMena dla autora opo i dla tych, co sie dopisują;)


a i słuchajcie niech was nie zmyli "Łukasz". na razie z niczym sie nie zdradze, potem (zalezy jak sie to opo rozwinie) wyjaśni sie skąd ta zmiana imienia;)


Ale akcja! :D


Za cudowny debiut MagicMena w naszym serwisie i kapitalny pomysł Keen_studenta na opowiadanie.


looool, to za to się dostaje jakies plusy? hehehe wow, dzienks ludzie;D


Tak dla informacji, to oceniać może każdy korzystajac z głosów(dostajemy po jednym dziennie) i tracą ważność po 10 dniach. A przed upływem ważności za 1 głos można dać 1 plus, a za 7 głosów 1 minus(chcemy by częściej chwalić niż ganić by nie zniechęcać).


Jakbyś chociaż pomyślał, że piszę to by wyżebrać wzajemność to ostrzegam, że krzywo patrzymy na "kółka znajomych" wzajemnie adorujące się plusikami. Niestety jak na razie nie mamy sposobu na walkę z tym i pozostaje odwoływać się do rozsądku i wyczucia.


luz, zrozumiałem;) dzięki


Ej, czy ja się ubieram jak na mszę świętą do kina? :P

hehehe;D miało byc smiesznie, ale jak czujesz że za wielki pojazd to nie wiem usun zmien. ja sie tam nie znam a nie chce kwasów robic i to na starcie


Oj, żartuje. :P
Ale tak na przyszłość... Hehe :]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.