Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 325: Czasem zdarza mi się uczyć...

« poprzedni dopis
 
***

Czasem zdarza mi się uczyć. Zazwyczaj następuje to w poniedziałek, bo we wtorek staropolka i gramatyka.

Tak więc siedziałam sobie spokojnie i czytałam opracowanie do "Myszeidy" Krasickiego, robiąc nawet notatki, gdy do pokoju znienacka wtargnęła moja matka.



- Masz czarne nici?

- Nie.

- Na pewno?

- Tak.

- Poszukaj, jestem pewna, że je widziałam u ciebie.



Powarczałam pod nosem, bo pomyliłam się w dacie pierwszego wydania utworu.



- Sprawdź w kubku z Grecji, z Antalayi albo w tym drugim z Grecji. Jeszcze możesz w kuli i jak tam nie będzie, to nie ma.



Matka zajęła się grzebaniem w moich rzeczach, a ja tymczasem przeczytałam dwa następne zdania.



- Nie ma ich tu.

- No więc miałam rację - u mnie ich nie ma.

- Ale ja je na pewno widziałam!

- Okulista się kłania.

- Milcz, żmijo, i szukaj mi tych nici!

- Uczę się!



Matka zajrzała do komody.



- No poszukaj mi ich, nie bądź świnia!

- Mamo, uczę się! Mam jutro zajęcia z Rhomanem!

- Rhoman, Rhoman... moje nici są ważniejsze, chcę sobie łatkę przyszyć! Jeżeli Rhoman się zobowiąże mi ją naszyć, to możesz się uczyć, a jak nie, to jazda szukać mi tych nici!

- UCZĘ SIĘ!!!



Rodzicielka podeszła do biurka.



- Jak się uczysz, skoro się nie uczysz? Widzę przecież, że gadasz z Elfem.

- Słyszałaś o podzielności uwagi?

- Zamknij paszczę i powiedz Elfowi, że jej nie pozdrawiam.

- Idź sobie.

- Ty też tere fere.



Gdy drzwi się zamknęły za matką (która nici jednak nie znalazła), odetchnęłam z ulgą.



- Moja matka cię nie pozdrawia - zakomunikowałam Elfowi.

- Też jej nie pozdrawiaj.



I jak ja mogę w takich warunkach uczyć się na staropolkę...?

Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości, po kim jestem nienormalna - przeczytać drugi raz. W razie, gdyby wątpliwości nie ustąpiły - stuknąć się w łeb młotkiem.

Ewentualnie pouczyć staropolki.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.