MISS SZANGHAJU  zobacz opis świata »

Dopis 8: Czego ty od nich chcesz?...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


- Czego ty od nich chcesz? Przecież to tylko zabawki - jak obszedł mnie dookoła. Wszedł do łazienki i machnął ogonem. Przeglądał się chwilę w lustrze. Łazienka była obszerna ale nie mieścił się pod prysznicem.
- Idę poszukać myjni - powiedział i zniknął w korytarzu.

Szedłem ulicami miasta, chciałem dokończyć dzieła i wiedziałem że dobrze jest to zrobić właśnie teraz. Spojrzałem na szczyt wieżowca. Na sam jego szpic.

- A ta hrabina Gabrinelli. Czy ona miała jakichś przyjaciół? - postawiła dwie filiżanki na szklanym blacie.
- Owszem. Często ją widywano w towarzystwie, przecież jej mąż to polityk.
Inspektor sięgnął po telefon, wykręcił numer. Poprosił żeby go połączyć z pałacem, z generałem George Papanreu.
Ale nie było z nim kontaktu. Odłożył słuchawkę.
Minuty się wlekły jak pociąg osobowy do Sandomierza. W końcu drzwi się otwarły i stanął w nich jak, z rozwianą grzywą, wypielęgnowany, lśnił.
- Byłem na myjni - powiedział. - Tam w garażu stoi samochód, zupełnie podobny do tego łazika.
- Jakiego łazika -zapytałem.
- Tego ze skrzydełkami.
Miś i zając spojrzeli po sobie.
- Chodźmy - powiedziałem do jaka. Wjechaliśmy windą na szczyt.
- Mam wrażenie, że stoimy na szczycie wieżowca - ogarnął wzrokiem panoramę miasta jak.
- Widziałeś hrabinę? - zapytałem.
- Więc to jest szczyt wieżowca? Nie malu, to jest dach świata - zachwycał się jak.

- Oryginalne - powiedziała pani Milena.
Naczelny chodził po pokoju. Jego postura świadczyła o tym że jest wysportowany. Wyglądał jak mistrz wagi ciężkiej.
- Chciałbym to wreszcie zobaczyć w całości. Niech przyśle ten tekst zaraz po tym jak mu się uda to wszystko poskładać - uderzył pięścią w stół.
Korektor wymamrotała coś.
- I proszę mu to dać wyraźnie do zrozumienia - ryknął aż się zatrzęsły ściany w redakcji.
- Oczywiście - powiedziała z pąsem na twarzy.

- Powinien pan zwracać większą uwagę na szczegóły, pisze pan że wynajęli pokój. Potem się okazuje że mają trzy pokoje.
No a tutaj to pan naprawdę przesadził - wskazała fragment gdzie miś tasuje karty.
- Ma pani rację - odpowiedziałem. Pochyliłem się nad klawiaturą i poprawiłem tekst.
- Jak ci idzie misiu? - zając zamrugał diodami.
- Niespecjalnie - miś dobrał dwie karty. Maskował się robiąc marsowe miny.
Robot musiał się znowu doładować, znów trzeba było wydrukować więcej pieniędzy. Miś był mi już winien z milion dolców.

- Milion dolców? - zastanawiała się pani Milena. - Przecież akcja się dzieje w Chinach?
- Na pewno są tam jakieś kantory. A propos, wie pani ile jest dzisiaj do wygrania?
- Trzydzieści milionów - uśmiechnęła się.
- Co by pani zrobiła z taką kasą - zapytałem.
- Może bym się wybrała do Las Vegas?
Wyobraziłem ją sobie w objęciach jakiegoś olbrzyma.
- Proszę uważać, tam się roi od pisarzy. A ślubów ponoć udziela Elvis.
- Na świadka wzięłabym Odrey Hepbern - wstała, położyła długopis na biurku i wzięła się do parzenia kawy.


 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.