Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 81: Czuję ciemność i zimno , które otacza mnie...

« poprzedni dopis
 
*

Czuję ciemność i zimno, które otacza mnie, jest jak mgła, pozbawia widzenia, szczelnie otacza, nie do odpędzenia. Obezwładnia. Strach sączy się wolno, jest w pobliżu, jeśli zbliży się spanikuję. Panika jest śmiercią. Mam dosyć, nie mogę iść dalej w tej ciemności, potrzebuję światła. Krzyczę.



*

Ciało upadło na wilgotną i lepką ziemię, drzwi zatrzasnęły się. Leżał jeszcze chwilę w ciemności. Rana na ramieniu bolała, pulsowała, krew sączyła się nadal, pozbawiając sił. Miał połamane trzy, może cztery żebra, ból w klatce piersiowej tłumił ten z ramienia, a oba sprawiały, że był na skraju przytomności. Do świadomości Neriana wdarł się hałas zatrzaskiwanych drzwi, otworzył oczy, chwilowa ciemność przestraszyła go, ale zaraz zaczął rozróżniać kształty, a obraz wyostrzał się, stawał się wyraźny, mimo, że światło nie wpadało przez żaden otwór. Jednak on nigdy nie potrzebował światła, aby widzieć, dzieciństwo nauczyło go, że światło bywa zbędne. Jego więzienie było zbyt małe, aby mógł stanąć wyprostowany. Nerian zaklął szpetnie w kilku językach, słowa cisnęły mu się na usta same, wylewając wściekłość, która musiała znaleźć ujście. Dał się złapać, jak dzieciak. I jak niedoświadczony chłopiec pozwolił sobie na arogancję, gdy już zakuto go w kajdany. Arogancja zawsze była jego największą wadą. Oprócz rany po strzale, która strąciła go z konia, został też pobity, za wady się płaci i to przeważnie dużą cenę, czuł to teraz w piersiach, z których ból rozprzestrzeniał się na całe ciało. Jego mentor mówił mu kiedyś, żeby nie mierzył sił nad zamiary. I nie prowokował wroga, a czekał na okazję. Jednak o niektórych radach się nie pamięta. Wytarł krew, która kapała mu z nosa i wstał, uderzył głową w sufit, zgarbił się przypłacając to kolejną falą bólu, który nieomal pozbawił go przytomności, podszedł do drzwi. Pchnął lekko, żeby sprawdzić, czy są wytrzymałe. Chyba tylko one w tej przeklętej ruinie były.

Usiadł i skupił się, wyciszył, zapomniał. Uspokoił oddech, ból przestał być jego bólem, zimno nie miało dostępu, wilgoć straciła znaczenie. Jego ciało oddychało dalej, gdy duch wyswobodził się.

Drzwi nie stanowiły problemu, nie istniało nic, co mogłoby powstrzymać jego wędrówkę, rozpoczął zwiedzanie swojego nowego więzienia. Gdzieniegdzie widać było pozostałości po dawnej świetności, piękne malowidła, zniszczone witraże. Minął kilku strażników i przeniósł się na wyższe piętra. Usłyszał śpiew, wibrujący, tak bardzo niepasujący do tego miejsca, śpiew, który winien rozchodzić się na pachnącym zielenią powietrzu. Z ciekawością ruszył w jego kierunku. Nerian zatrzymał się zdumiony. Miała opaskę na oczach i piękne ciało, które lśniło zielenią. Delikatna zielono - brązowa poświata otulała ją, jak płaszcz. Była więźniem. I widziała go. Był pewien, że go widziała, a raczej, że zdawała sobie sprawę z jego obecności. Urwała pieśń bez słów. Drzwi otworzyły się z trzaskiem i zobaczył swojego wroga, tego, który winien jest jego uwięzienia. Zacisnął dłonie w pięści. Nie mógł zrobić nic. Mógł patrzeć.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5



Neriana, najczęściej złodziej, bywa też zwiadowcą.

Zdolności: oddzielanie ciała i duszy, widzenie w ciemności, kłamstwo, dostrzega aury ludzi, wiec może widzieć choroby, wykrywać prawdomówność, uczucia szczątkowo. Raczej nie posługuje się bronią, jeśli musi używa sztyletu i trucizn.

Wygląd: Delikatne, szczupłe dłonie, włosy związane na plecach, brązowe oczy, wysoki, ale zgrabny. Lubi się wyróżniać ( stąd nietypowe stroje ), ale potrafi też stać się tak pospolity, że nie zapada ludziom w pamięć. Bezczelny w mowie i czynach. Wiek bliżej nieokreślony, około trzydziestki.


* dalej w tą ciemności - chyba w tej ciemności...

* cztery [ż]ebra, ból

* Jego wi[ę]zienie było zbyt

* szpetnie[/,] w kilku - tu bez przecinka

Diamencik warty oszlifowania :) Powiem jedno, facet, masz potencjał i to ogromny, dużo ciężkiej pracy nad stylem i warsztatem powinno się opłacić, więc doradzam :)

*albo - w tą ciemnoś[ć]

*potrzebuj[ę] światła

*jeszcze chwil[ę]

*cisnęły [m]u się

*Twój bohater nazywa się Nerian, czy Neriana? Bo jest raz tak, raz tak. ("Neriana zaklął szpetnie(...)", a dalej "Nerian zatrzymał się zdumiony.")



Poza tym czytałam ten fragment z zapartym tchem. Piszesz w taki sposób, że koniecznie chce się wiedzieć, co stanie się dalej. Pięknie. Daję tyle plusów, ile mam.

hehe bo w komentarzu miało być opis neriana, ale jak zwykle sie śpieszyłem i nie spojrzałem drugi raz...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.