Wrota Piekieł  zobacz opis świata »

Dopis 3: Czy oni tu...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


- Czy oni tu zginęli? - spytała przerażona Emma.

- Nie wyglądają na takich - powiedział Stone. - Wydaje mi się, że to raczej dziwny zbieg okoliczności i te twarze wydrążyła kapiąca tu woda.

- Oszukujesz sam siebie - wyszeptała Alicia. - Spójrz ile ich tutaj jest. Może gdyby były dwie lub trzy, byłabym w stanie uwierzyć, ale nie tysiące.

Chłopak zasępił się, przyznając jej w duchu rację. Nastała przerażająca cisza, przerywana echem kapiących kropli.

- Jeśli to rzeczywiście ludzkie twarze, to umarli w spokoju - powiedział trzeźwo Mike. - Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że zostały one wyrzeźbione przez jakiegoś zapalonego artystę.

- Chyba sam nie wierzysz w to co mówisz - powiedziała Alicia. - Zbyt wiele szczegółów znajduje się w tych rzeźbach. Wyglądają tak, jakby za chwilę miały otworzyć oczy.

- Przestańcie - przerwała im Emma. - Na samą myśl przechodzą mnie ciarki.

- Nic tu po nas - wtrącił się Reed. - Chodźmy dalej i poszukajmy czegoś do jedzenia.

- Wierzysz w to, że tu jest coś do jedzenia? - spytała Merima.

- W coś trzeba wierzyć - powiedział cicho.

- Reed ma rację - to mówiąc Mike ruszył w dalszą drogę. - Chodźmy poszukać jakiegoś miejsca na odpoczynek.

Wszyscy ruszyli za nim, nie mając innego pomysłu na wytłumaczenie tego, co ujrzeli. Droga wciąż schodziła w dół, a temperatura zdawała się rosnąć. Wynosiła ona obecnie około 30 stopni, o ile można było to tak określić. Reed wierzył, że w takiej temperaturze, mimo braku światła słonecznego, istnieje możliwość rozwoju roślin, którymi mogliby sie pożywić. Należało je tylko odnaleźć i w tej chwili to było jego celem. Dziwnym trafem, znaleźli źródło słodkiej wody, co podniosło chwilowo morale grupy. Mike i Reed postanowili, że pójdą rozejrzeć się za roślinnością, na co reszta przystała ochoczo. Kiedy oddalili sie dostatecznie od pozostałych Mike zapytał.

- Jak myślisz co to za miejsce?

- Nie mam zielonego pojęcia - odparł chłopak - ale na pewno to miejsce nie jest nam przyjazne - dodał.

- Też mam takie wrażenie. To wszystko moja wina. Gdybym nie namówił was na ten wypad, nic by się nie stało.

- Nie myśl teraz w ten sposób - przerwał mu Reed. - Grunt to przeżyć i wydostać się stąd.

- Myślę o tym od początku, kiedy tylko przekroczyliśmy tę cholerną barierę.

- I dobrze. Chodź, poszukajmy jakiejś formy życia, bo inaczej za kilka dni będzie nam solidnie burczało w brzuchach.

Mike roześmiał sie przez chwilę, po czym skupiwszy wzrok, zaczął się rozglądać w poszukiwaniu pożywienia.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Ehhh, wyprzedziłeś mnie dosłownie o kilka sekund, a taki miałem tekst :/

Nadal nic straconego :)


Teraz nie będzie pasował do poprzedniego, ale postaram sie coś wykombinować... jednak najlepiej mi sie pisze o 4 rano, jak nikogo nie ma, to już drugi taki przypadek...

Rozumiem Cię doskonale. Człowiek traci ochotę na wszystko, jak mu się kasuje wpisy, albo musi sam je usunąć. Często też tak mam, ale myślę, że jednak nie zniechęcisz się tak szybko. Pozdrawiam!

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.