niezwykłe wakacje  zobacz opis świata »

Dopis 8: Czy ty mnie właśnie zaprosiłeś do...

« poprzedni dopis
 

oleyana92 28

Od: 07.07.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 8,

Dopisów: 46,


- Czy ty mnie właśnie zaprosiłeś do spiżarni swojej babci? – Zapytała Agnieszka z tupetem.
- No wiesz…, jeśli nie masz nic w planach na dzisiejszy dzień, to bardzo chętnie po łasowałbym razem z tobą - spojrzał zalotnie Wejtner na dziewczynę.
- Hymmm… - To właśnie teraz rodzi się potrzeba kontroli pomyślała.
- No już, już! Przestań kreować ten wizerunek krzywy i zapraszam Panienkę – Powiedział Marek chwytając Agę za rękę.
- Ale zaraz chwileczkę, jeszcze się nie zgodziłam. – Powiedziała ze złością próbując odtrącić jego dłoń.
- Nie ma się, nad czym zastanawiać, spokojnie. – Staną do konfrontacji twarzą w twarz z Agnieszką.
Aga strzeliła kokieteryjną minę do złej gry. Patrząc na chłopaka z wielką ostrożnością.
- Mówisz „spokojnie”, bo chcesz żebym Ci ufała. Sam powiedz jak można komuś ufać po nie całym jednym dniu znajomości? Może ty potrafisz, ale ja nie! Rozumiesz?! – Zaczęła pewnie siebie komentować.
- No dobrze, już nie nalegam. Tylko proszę Cię nie krzycz. – Zaczął uspokajać drżącą dziewczynę.
- Rozumiem, masz racje „szczęśliwi czasu nie liczą”– Dodał chłopak, próbując ją do siebie przekonać.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Uważam że trzeba ich z powrotem odesłać na basen, tam gdzie "jej bikini odsłoniło więcej ciała". Bo zaczyna się z tego robić jakiś dramat, nie wiem czy pomoże babcina szarlotka.
- Hymmm...
- Hymmm, hymmm, hymmm...
Odtąd odpalanie motocykla będzie mi się kojarzyło z potrzebą kontroli.

A moim zdaniem jest dobrze, musi być między kochankami jakieś spięcie a potem wielki powrót jak na romans przystało. "Potrzeba kontroli" to dobrze że dziewczyna myśli a nie od razu hop-siup.

Można komuś zaufać po niecałym dniu znajomości, pod warunkiem że ma się zaufanie do samego siebie. Agnieszka komentuje z tupetem i jest pewna siebie, tylko dlaczego, się zastanawiam, drży? Złości się i odtrąca dłoń, patrzy na chłopaka z wielką ostrożnością, czyżby nie była ciekawa niespodzianki, która się ukrywa w spiżarni? A może właśnie ją przeczuwa, i właśnie dlatego drży?
- Kobiety takie właśnie już są, nie staraj się zrozumieć wszystkiego - jak mawia klasyk. Już nie pamiętam który, ale z pewnością facet.
Rocky Balboa wiedziałby co zrobić. Nakarmił by rybki i zaczął do niech gadać tym swoim monotonnym głosem, znamionującym wysoką klasę sportową. Oddałby inicjatywę i zanim zdążyła by pomyśleć o nowym kożuchu na zimę, byli by już po słowie.
Agnieszka sporo się jeszcze musi nauczyć. Żeby poderwać faceta nie wystarczy opanować do perfekcji łuskania grochu.

A nie odwrotnie? Czy jak się ma zaufanie do siebie, trzeba jeszcze komuś innemu ufać?^^

No no, Oleyana, wygląda na to, iż tworzysz wpisy wywołujące sporo pytań i emocji wśród czytelników;)

Podobnie jak Love pozwolę sobie przywołać słowa Michaela Jordana „Porażka motywuje mnie do lepszej gry” i właśnie tak jest w życiu. Przypuszczam, że prawdopodobnie nasza główna bohaterka nie raz zdoła przegrać z losem. Stworzyliśmy Agnieszkę, jako silną kobietę z charakterem. Nawet, jeśli okaże się tak jak rzekomo przypuszcza Love że „Agnieszka sporo się jeszcze musi nauczyć. Żeby poderwać faceta nie wystarczy opanować do perfekcji łuskania grochu” to dobrze znaczy o jej osobowości. Widać, że nie jest łatwa. A facet musi się duzo bardziej wysilić żeby schwytać taka sztukę jak Aga.

Aletheia staram się żeby moje wpisy nie były nudne, przy okazji dużo się od Was uczę. ;]

Nie wiedziałem że Michael Jordan grał z Sylwestrem Stallone. Jeśli chodzi o film pt. "Rocky" to obejrzałem tylko trzy części. Może w jakimś remake, którego nie znam.
Nie ma takiej możliwości żeby przegrać z losem, Agnieszka musi to wiedzieć, musi się także nauczyć że niczego się nie trzeba uczyć, bo wszystko co potrzebne do szczęścia już jest. Może ją omamiła jakaś iluzja, jak to w kinie, nie jest łatwo, bo inaczej smakował by deser, może by komuś nie smakował, gdyby nie musiał po niego gdzieś iść? Agnieszka ma osobowość, nie może przegrać, bo, jak mawia nasz rodzimy Miś - Przegrać z tobą, to tak jak wygrać.

Oleyanie zapewne chodziło jedynie o zaznaczenie, że każde doświadczenie traktuje jako budujące okazję do nauki czegoś nowego i rozwijania swych umiejętności;) Ale słuszna uwaga, iż niektóre zwroty mają pozbawione większego sensu znaczenie, mimo znacznej skuteczności komunikacyjnej.

Poza tym... Sądzę, że Agnieszka doskonale wie, że nie potrzebuje do szczęścia nauki. Sugeruję natomiast, że jest ona wręcz zafascynowana świadomością, ile się jeszcze może nauczyć. Powiedziałabym wręcz, że najpewniej już z samego rana, rozlepiając senne powieki, z wielkim podnieceniem zadaje sobie pytanie, czego nowego nauczy się w rodzącym się dniu. Jak dla mnie to było puentą komentarza Oleyany, ale może tylko poniosła mnie wyobraźnia ;p

I co teraz?

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.