Walka o wiarę  zobacz opis świata »

Dopis 6:"Czy warto ponownie zatruwać własne...

« poprzedni dopis
 

deadhunter 12

Od: 20.11.2006,aktywny: ostatnie 3 miesiące

Tekstów: 3,

Dopisów: 47,


"Czy warto ponownie zatruwać własne sumienie śmiercią?" Lecz teraz to nie byłby przypadek. Teraz to byłoby morderstwo. A On mimo wszystko nie był na to gotowy. Wiedział, że tym razem nikt nie zobaczy kto zamordował władcę. Jedyny świadek wcześniejszej zbrodni oddalał się raźnym krokiem, nawet nie spoglądając na pole walki. Tak jakby był pewien, że wojsko króla odeprze najeźdźców. Czy może wogule nie obchodziło go, która strona wyjdzie zwycięsko z tej bitwy. Remi uśmiechnął się ponuro. Najpewniej dla niego liczył się tylko własny zysk i nieważne, kto mu go zapewni. Uśmiech zniknął z jego twarzy, gdy na powrót główne miejsce w jego rozważaniach zajęła myśl o morderstwie. Czy miał prawo zabrać życie osoby, która była ważna dla kogoś kogo kochał? Czy miał prawo, aby zadecydować o życiu i śmierci?

Pragnął aby nagle w jego głowie odezwał się jakiś głos, który powie mu co ma zrobić, który podejmie za niego decyzje. Nasłuchiwał. Na próżno. Żaden głoś się nie odezwał.

Obok niego upadł żołnierz, trzymając w dłoni oszczep. Broń, która wcześniej okazała się narzędziem zbrodni.

Mógł odejść. Teraz, kiedy jeszcze ma czas aby zapobiec nieszczęściu. Nawet powinien. Ale nogi za nic nie chciały się poruszyć z miejsca. Nie słuchały krzyku mózgu, który wiedział, że to jedyna szansa na wygraną. Remi nagle zrozumiał dlaczego. Nie usłuchały krzyku, bo on nie nadszedł. Nikt nie krzyczał. A teraz było już za późno. Tuż przed nim upadła dziwna istota o oczach pozbawionych białek, źrenicach zajmującymi całe oczy, o źrenicach zielonych i głębokich. Remi dał się wciągnąć w otchłań, nawet się nie broniąc i dał się zatopić. Gdy wrażenie przeminęło, wyciągnął oszczep z dłoni martwego żołnierza i rzucił. Wiedział, że tym razem będzie inaczej. Tym razem w ten rzut włożył całą swą siłę, swe serce. Oczyma duszy widział, jak broń trafia króla i przebija jego ciało na wylot, wylatując z drugiej strony. Pomylił się. Oszczep wbił się w ciało władcy i w nim pozostał, mimo wszystko spełniając swe zadanie, i pozbawiając swą ofiarę życia. Wcześniej jednak pozbawił życia kogoś jeszcze. Kogoś, kogo tam nie powinno być. A jednak ona tam była. Emilii własnym ciałem zasłoniła ojca, chcąc go ocalić od szponów śmierci. Ale pani życia nie dała odebrać sobie ofiary, biorąc dwie dusze zamiast jednej.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

O choliwka, takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam. Ciekawe co będzie dalej. Ale za intrygę bezwzględnie plus.


Mam taką jedną uwagę:


''Obok niego upadł ŻOŁNIERZ, trzymając w dłoni oszczep. Broń, która wcześniej okazała się narzędziem zbrodni.''


''Stał, gdy prosto przed jego stopami, upadł JEDEN Z NAPASTNIKÓW, z oszczepem w dłoni oraz bełtem, sterczącym z piersi. Podczas upadku z głowy zsunął się kaptur, ukazując twarz młodej istoty, bardzo podobnej do człowieka, z wyjątkiem oczu - oczu całkowicie zielonych, i tak głębokich, że mimo niknącego w dali ciepła życia, można było w nich utonąć.''


Wcześniej, przed cofnięciem czasu, właścicielem oszczepu był nie żołnierz, lecz tajemnicza istota, napastnik... Teraz ''broń która wcześniej okazała się narzędizem zbrodni'' należała do żołnierza obrońcy? Chyba powinieneś zmienić w tym wpisie słowo ŻOŁNIERZ na któreś z określających napastników...


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.