Mazbah  zobacz opis świata »

Dopis 51: Czyżby to niedźwiedź cię tak...

« poprzedni dopis
 
- Czyżby to niedźwiedź cię tak urządził? - spytała Roksana, smarując ranę Caeva cuchnącą maścią.

- Wilkołak. - odparł beznamiętnie.

- Jeśli nie zakaził cię swoją śliną, raczej nie grozi ci likantropia.

- Przeżyję.

- Niewątpliwie. A teraz lepiej się połóż i odpocznij trochę - rzekła rozbójniczka, kończąc zakładanie opatrunku. - Tam jest łoże.

- A ty gdzie będziesz spać?

- No bez przesady! Aż takiej wygody ci nie dam! Spójrz, jak duże jest to łoże! Zmieścimy się na nim oboje!

- We dwójkę zawsze raźniej. - Wojownik uśmiechnął się ironicznie.

Podczas, gdy Rubin gasiła świece, Caev zdjąwszy tylko buty, ułożył się na posłaniu. Z racji swoich rozmiarów mebel ten nie mógł należeć do niziołka. Nie mniej jednak, był bardzo wygodny. W panującym półmroku, Roksana zbliżyła się do krawędzi łoża. Zdjęła wierzchnią odzież, pozostając jedynie w skąpej bieliźnie. Ku jednoczesnemu zdziwieniu i zadowoleniu Białowłosego, ją także zdjęła... W takim oto stroju ułożyła się obok niego. Mężczyzna odruchowo próbował ją objąć, lecz w tym samym czasie Rubin wyciągnęła spod poduszki sztylet.

- Lepiej, żeby twoje dłonie nie wędrowały tam, gdzie nie ich miejsce, bo mój nóż również może gdzieś zawędrować... - rzekła ze złowrogim błyskiem w oczach, który jednak zmienił się po chwili w niewinny uśmieszek. - Dobrej nocy.

- Śpij dobrze. - odpowiedział nieco pobladły wojownik.

Caev rozmyślał długo o Katii, o tym, co się z nią teraz dzieje. Wsłuchiwał się przy tym we wdzięczne pochrapywanie Roksany, które go uspokajało. W końcu i on usnął.



***

Białowłosy obudził się tuż po wschodzie słońca. Nie mógł jednak zrozumieć, czemu znajduje się ono w zenicie, skoro jest dopiero ranek. To dziwne zjawisko wytłumaczył sobie sferycznymi zaburzeniami w eterycznej powłoce świata, po czym wstał z łóżka. Roksany już tu nie było. Wyszedł na zewnątrz, gdzie zastał rozbójniczkę. I nie tylko ją.

- Czego tu szukasz zboczeńcu?! - Rubin wrzeszczała do stojącego w oddali gołego mężczyzny.

- Dzięki bogom! Caev żyjesz! - krzyknął nieznajomy na widok wojownika. - Powiedz tej wariatce, żeby się uspokoiła!

- Wariatce?! Nie będzie mnie obrażał żaden zboczeniec!

Białowłosy śmiejąc się, z trudem powstrzymywał Roksanę, próbującą rzucić się z rapierem na obnażonego osobnika.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Świetne ukazanie osobowości Roksany, wlaśnie tak ją sobie wyobrażałem. Fajne wprowadzenie druida z powrotem.

Za wątek z druidem :)

Świetnie! Pomysł z nożem... może by sobie taki sprawić? Tak dla dla zobaczenia zabawnej miny faceta :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.