Z uśmiechem na twarzy  zobacz opis świata »

Dopis 20:Dagmara postanowiła , że zadzwoni na...

« poprzedni dopis
 
Dagmara postanowiła, że zadzwoni na pogotowie trzeci raz. "Do trzech razy sztuka" pomyślała i wybrała feralny numer pogotowia.

- Pogotowie? - zaszlochała do telefonu ocierając łzy z policzka. - Zdarzył się wypadek... Filip... On spadł z... Krwawi i jest nieprzytomny, ale wyczuwam puls... - powiedziała łapiąc chłopca za nadgarstek -... Musicie szybko przyjechać na Ciemną 184...

- Dobrze karetka jest już w drodze... Proszę nie dotykać pacjenta - odpowiedział mężczyzna.

- Ale... - zaczęła dziewczyna, jednak recepcjonista już odłożył słuchawkę.

- ...Przecież przeciągnęłam go od domu... - tu głos jej się urwał. Zaczęła znowu płakać i modlić się. - Boże, żeby mu się nic nie stało - powtarzała w koło.

Usłyszała odgłos syreny. Ambulans już dojeżdzał. Po chwili karetka stała przed bramą, a do domu wbiegł lekarz i dwóch ratowników.

- Gdzie jest poszkodowany? - zapytał młody lekarz.

Dagmara tylko wskazała kanapę i zaczęła rzewnie płakać.

- Twój płacz nic tu nie pomoże - powiedział nieco szorstkim tonem doktor gdy już zbadał Filipa - Zabieramy go do szpitala, ale będzie dobrze. Za kilka tygodni wróci do zdrowia.

- Dziękuję - krzyknęła uradowana dziewczyna.

- Nie dziękuj mnie tylko Bogu, że twój chłopak nie odniósł większych szkód.

Na słowa "twój chłopak" Dagmara się lekko uśmiechnęła.

- Mogę z wami jechać? - zapytała w chwili, gdy ratownicy ostrożnie wywozili Filipa z mieszkania.

- No dobrze, tylko nie mów moim przełożonym, że cię wziąłem - odpowiedział lekarz. - Nie za bardzo mogę brać "dodatkowych pasażerów".

***

Dagmara siedziała nad łóżkiem chłopaka. Filip miał głowę owiniętą bandażem, a także lewą nogę i rękę w gipsie. Dziewczyna spoglądała na nieprzytomnego chłopaka i obarczała się winą za ten wypadek. Nagle Filip zaczął powoli otwierać oczy i przymużać je od światła.

- Och Filip, obudziłeś się - powiedziała z radością dziewczyna.

- Dagmara - zapytał chłopak - co się stało?

- Spadłeś z rynny ty wariacie - odpowiedziała w miłym znaczeniu tych słów Dagmara.

- Dagmara? - zaczął po chwili chłopak - Gdzie moja rodzina?

- Już są w drodze do szpitala - odpowiedziała.

Bardzo spodobało się jej, jak Filip mówił do niej Dagmara. Działało na nią to jak bodziec. Gdy usłyszała swe imię z ust Filipa od razu czuła się lepiej.

Podeszła do chłopaka i poraz wtóry złożyła namiętny pocałunek na jego ustach.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

* dojeżd[ż]ał


* doktor[,] gdy


* przym[r]użać


* po[ ]raz


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.