Mężczyzna wyjątkowy!  zobacz opis świata »

Dopis 6:Damian , 23 lata Damian był moją...

« poprzedni dopis
 

upadłyanioł 3

Od: 23.05.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 21,


Damian, 23 lata



Damian był moją pierwszą, poważną miłością. Wcześniejsze kontakty z chłopakami były niczym w porównaniu z tym, co przeżywałam u jego boku.

Na początku nasza znajomość nie zapowiadała się różowo. Damian nie przypadł mi do gustu, wręcz go nie lubiłam. Natomiast on wręcz przeciwnie. Podrywał mnie od samego początku, a ja usilnie nie odpowiadałam na jego wiadomości i telefony. Ale on nie dawał za wygraną. Nie przejmował się tym, że go odrzucam, a nawet zaczął bardziej się starać. Widywałam go sporadycznie. Był kumplem moich kumpli, więc czasami musiałam spędzić trochę czasu w jego towarzystwie. Ale nigdy nie poświęcałam mu zbytniej uwagi. Może dlatego, że nie należał on do przystojniaków, a wiadomo, że w pierwszej mierze patrzymy na wygląd.

Pewnego dnia byłam jednak zmuszona spędzić z nim sporo czasu. Na początku bardzo mi się to nie spodobało, ale wkrótce przekonałam się, jak mylnie go oceniłam. Był miły, dowcipny i kulturalny. Dobrze mi się z nim gadało i tak bezpiecznie się przy nim czułam.

Zaczęliśmy ze sobą pisać i tak od SMS-a do SMS-a uzależniłam się do niego. Nie wyobrażałam sobie dnia bez rozmowy z nim. Podobało mi się to, jak mnie traktuje i jakich czułych słów używał. Ale pomimo tego, że strasznie mi się podobał, nie byłam w stanie go pokochać. Dlaczego? Tego nie wiem...

Na naszej pierwszej randce było cudownie. Co prawda był straszny mróz, ale mi to nie przeszkadzało. Ważne, że on był przy mnie. Nie naciskał też na żadne pocałunki, ani nic, tylko cierpliwie czekał. Nawet wtedy, kiedy powiedziałam mu, że nie mogę go pokochać, on nie zrezygnował ze mnie i starał się jeszcze bardziej. Podziałało.

Kiedy nasze usta spotkały się ze sobą po raz pierwsze, świat przestał istnieć. Myślałam tylko o tym, jak cudownie czuję się w jego ramionach i uświadomiłam sobie coś jeszcze: że kocham go ponad życie.

Zostaliśmy parą, a ja czułam się jak w niebie. Znajomi mówili, że cała promienieję, a ja im przytakiwałam. Sama zauważałam zmiany w swoim zachowaniu.



I to na lepsze. Przez pierwszych kilka miesięcy czułam się jak w niebie. Nigdy nie byłam taka szczęśliwa. Jednak po jakimś czasie zaczęło się coś psuć. Damian coraz częściej mnie okłamywał, a ja tolerowałam to wszystko, ponieważ nie wyobrażałam sobie bez niego dalszego życia. Ba! Nigdy, nawet przez sekundę nie dopuszczałam do siebie myśli, że może go kiedyś zabraknąć. Planowałam z nim przyszłość i tych planów uparcie się trzymałam.

Po 9 miesiącach Damian oznajmił, że już mnie nie kocha i nie możemy być dłużej razem.

Zabolało.

Moja miłość mnie opuszczała? To nie mogło być prawdą. A jednak było.

Załamałam się i nie było dnia, żebym nie płakała za nim. Nie miałam już na nic ochoty, nawet na proste, codzienne czynności. Wyglądałam jak chodzące zombie, ale miałam to gdzieś. A on?

Po paru tygodniach poznał inną, z którą jest do dziś. Mają już dziecko i są małżeństwem. Ale pomimo tego, że od naszego rozstania minęły 2 lata, jak nie potrafię o nim zapomnieć. Nadal go kocham i nie mogę przejść obok niego obojętnie. Może kiedyś to minie? Kto wie...

Jednak najgorsze jest to, że nie potrafię pokochać nikogo innego. Czy to chore? Może.

Jednak nic nie poradzę na to, że w moim sercu już na zawsze pozostały rany, których nikt nie będzie w stanie zagoić.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 10

mam wrażenie, że wpis jest niedokończony? Chyba, że tak miał się skonczyc...


 


To pewnie ta ograniczona ilość znaków na wpis, ale może będzie ciąg dalszy...?


Zamiast wypisywać literówki, to co mi wpadło w oko, to poprawiłem. Wydaje mi się, że to koniec wpisu :) Po prostu dziewczyna jest szczęśliwa, choć wiem, że miało być o "przeszłości".


właśnie...trochę się nie kwalifikuje pod kryterium...skoro miało być o przeszłości.


To nie był koniec wpisu, po prostu była ograniczona ilość znaków. Ale już dodałam dalszą część.


wiedziałam, że to nie był koniec...


I przeczuwałam że finał, nie będzie wesoły.


Kochanie...jak się znów zakochasz, to zapomnisz...i nie będzie już bolało. Bedziesz dziękowała losowi, za to że zostawił Cię Damian, bo dzięki temu poznałaś tego wspaniałego męzczyznę, z którym " teraz" jesteś. Zobaczysz...


Ja wiem, że Tobie się to wydaje nieprawdopodone zakochac się w kimś innym, ale przyjdzie...zobaczysz.


Trzymam kciuki ;*


Może to minie, a może nie ale napewno uczucia będą mniej intensywne. Tak jak pisze Lolita, poznasz jeszcze swojego męzczyznę i pokochasz z wzajemnością. :)


Sama byłam kiedyś zakochana do szaleństwa i jeden jedyny raz zostałam porzucona. Kiedy sobie przypomnę co wtedy czułam to ogrania mnie wściekłość ale na samą siebie bo był to jedyny mężczyzna w moim życiu, przed którym padłam na kolana w sensie emocjonalnym. Dzisiaj kiedy pomyślę o nim to nie czuję nic, dosłownie nic. Moja wielka miłość ulotniła się jak kamfora i nie ma nawet nienawiści, czego i Tobie życzę. ;)


 


Kilka literek pozwoliłem sobie poprawić :)


Teraz wypowiem się w temacie (:


Jak powszechnie wiadomo: wszystcy faceci to świnie i prędzej czy później to z nas wychodzi. Czasem w mniejszym i mało rażącym stopniu a czasem w większym.


Cóż mógłbym rzec... uważam, że 9 miesięcy bycia razem to jest troszkę czasu, aby się poznać, ale uczucie jakie w tym czasie może zaistnieć to fascynacja i zauroczenie. Prawdziwa miłość objawia się po dłuższymn okresie czasu, kiedy to uczucie jest w pełni dojrzałe i kiedy możemy sobie powiedzieć, że kochamy sercem, nie tylko umysłem. Kiedy nawet jest źle, my nigdy nie zwątpimy i zawsze trwamy. Miłośc to nie tylko dobre dni, to także kłótnie, dialog i wspólne rozwiązywanie problemów. Miłość to nie tylko sex, to także harmonia dwóch ciał w każdej płaszczyźnie. Więc jeśli spojrzeć na to z męskiego punktu widzenia, nie powinnaś rozpaczać, tylko skreślić gościa i rozejrzeć się za swoim szczęściem. Kto wie, może jest tuż za rogiem budynku...


Ale się rozpisałem... ^_^


Pozdrawiam.


 


 


PS. Afro, nic o tym nie wiedziałem :)))


tygrysku74


Drogi...


" Prawdziwa miłość objawia się po dłuższymn okresie czasu..."


Cóż za brzydki błąd. Nie mówimy okres czasu, bo to pleonazm, czyli tzw masło maślane. Samo słowo okres, już jestem określeniem czasu, więc jak można powiedzieć dłuższym czasie czasu...ano nie można, bo to błąd jest. Tak na przyszłość ;P


Tak to już bywa, jak się człowiek rozpędzi i na gorąco pisze :)


Czuję się wyróżniony, że ktoś czuwa nade mną ^^


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.