(nie)Spełnione marzenie  zobacz opis świata »

Dopis 13: Detektyw Miles Cornway nie spodziewał...

« poprzedni dopis
 

matthaeus 82

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 68,


***

Detektyw Miles Cornway nie spodziewał się dzisiaj wizyt. Przynajmniej nie o dziesiątej wieczorem. Jednak w środku skromnej, jednoosobowej kolacji, usłyszał gwałtowne walenie do drzwi, co mogło oznaczać tylko jedno. Kolejna sprawa niecierpiąca zwłoki. Najlepsi zawsze po jakimś czasie stają sie ludźmi - instytucjami, a Miles należał do najlepszych. Tyle, że nie zgadzał się z nocnymi wizytami klientów w jego prywatnym, letnim apartamencie w Truro, na Półwyspie Kornwalijskim. To miał być podobno ostatni azyl spokoju po całym roku spędzonym w tym popieprzonym Nowym Jorku. A tu gówno. Taki azyl mógł mieć równie dobrze w środku Bronxu, albo na ławce w Central Parku. Nie musiałby wydawać tyle pieniędzy na cały ten architektoniczny szmelc.

Powlókł się do drzwi, mając nadzieję, że nie będzie to jakiś senator, albo broń Boże sekretarz stanu i będzie mógł spławić gościa i spokojnie dokończyć posiłek. Gdy nacisnął na klamkę zza drzwi usłyszał głos:

- Są zamknięte baranie, inaczej bym nie pukał.

To musiał być Matt. On zawsze trafiał w sedno problemu. Szczególnie, jeśli chodziło o kobiety. Rzeczywiście Miles zamknął tym razem drzwi. Zwykle tego nie robił, z powodu obecności, stojącego dwa metry przed drzwiami i uzbrojonego po złote zęby, strażnika. Ten jednak, postanowił wziąć sobie dzisiaj wolne, a ponieważ zarządcy apartamentowca nie chciało się szukać zastępcy, poprosił grzecznie wszystkich lokatorów, by tego dnia sami o siebie zadbali. Podobno na dole, w hallu, również powinien być strażnik, ale Miles nigdy go nie widział i nie sądził, by kiedykolwiek było mu dane go ujrzeć.

Obydwa zamki wydały ciche kliknięcie i wrota do włości najlepszego detektywa, jakiego nosiła nasza stara Ziemia, zostały otwarte. Swoją drogą, drzwi były tak przedziwnej barwy, że Johns musiał przestać postrzegać rzeczywistość, skoro tego nie zauważył. Ale ponieważ sama jego obecność była czymś niezwykłym, gospodarz nie zwrócił na to większej uwagi i skierował do gościa powitalne pytanie:

- Co cię sprowadza do Truro, Matt? Jak znam życie i ciebie, to musi być jakaś kobieta.

- Pierwszy raz od wielu lat nie mylisz się w sprawie związanej z kobietą, Miles.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Trochę wybiegłem przyszłość, więc wskazówki jakie znalazł Luq mogą znaleźć się w jego rozmowie z detektywem. Znają się ze studiów, a ja jak zwykle proszę o poprawki i komentarze.

Ps. chciałbym, aby razem kontynuowali tę podróż.

Z poważaniem

Matthaeus

Nareszcie!!! Podoba mi się ten dopis :) I błędów nie znalazłam - choć możliwe, że nie zauważyłam ich, zaśepiona radością spowodowaną kolejnym dopisem :D

Jak ochłonę to sprawdzę jeszcze raz :)

A tak w ogóle to on był Anglikiem... Nowy Jork?

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.