Tchnienie grozy...  zobacz opis świata »

Dopis 7: Dlaczego noc jest porą , kiedy wszyscy...

« poprzedni dopis
 

ks_hp 66

Od: 28.09.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 412,


***



Dlaczego noc jest porą, kiedy wszyscy się boją? Czemu ktoś głupi nazwał godzinę dwudziestą czwartą "godziną duchów"? Żeby inni byli bardziej przerażeni? Czy strach wywiera na nas sama atmosfera, czy wywoływany on jest jedynie przez media, książki i horrory (filmy)?

Niewątpliwie, noc nadaje się do tego wyśmienicie. W ciemności nic nie widać, a gdy nagle z którejś strony wyskoczy na Ciebie jakiś stwór, natychmiastowy zawał gwarantowany. Może i zawał byłby "ucieczką", "ratunkiem" od strachu, od potwornej bojaźni przed czyhającym na nas złem - ale w moim przypadku było o wiele, wiele gorzej.

Pewnego wieczora sam zostałem w domu. A że była to pora jesienno-zimowa, na dworze panował już mrok. Rodziców nie było w domu, siostra została u koleżanki. Oglądałem telewizję w swoim pokoju, oczywiście, wszędzie pozapalane było światło. To znaczy - w mojej sypialni i w pokoju dziennym. Kuchnia i łazienka skąpane były w ciemnościach.

Nie wiem, czy był to przypadek, że zachciało mi się właśnie o tej porze jeść, ale wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni, żeby zrobić sobie coś smacznego. Przemierzyłem jasne pomieszczenie, obawiając się czekającej przede mną mrocznej kuchni. Ale jakoś udało mi się do niej wejść bez oporów. Nacisnąłem włącznik światła.

Co jest? W kuchni nadal panowała ciemność. Kilka razy włączałem i wyłączałem światło, ale nic to nie dawało - jarzeniówki nie chciały zamrugać białym światłem.

Parę razy wcześniej już się tak zdarzało, ale tym razem byłem sam w domu i przeszedł mnie dziwny, zimny dreszcz. Obejrzałem się za siebie, słysząc jedynie skrzypienie podłogi pod moimi stopami i dochodzące z daleka, przytłumione brzęczenie telewizora. Po paru minutach wziąłem w końcu stołek, wszedłem na niego i sięgnąłem jarzeniówek. Wiedziałem, że należy nimi pokręcić, aby zapłonęły mlecznym blaskiem.

Zrobiłem tak, jak pomyślałem. Kręciłem, kręciłem i kręciłem. W głowie mi szumiało, po raz pierwszy odważyłem się na dłuższe pozostanie w ciemnościach. Miałem cały czas wrażenie, że ktoś mi się przygląda, usilnie wpatruje w moją twarz - ale przede mną nikogo ani niczego nie było.

To "kręcenie" trwało około pięciu minut. I w pewnym momencie zauważyłem jakąś poświatę... srebrny cień, który przemknął się obok mnie... strzępek ducha...

Uciekłem z kuchni w jednej chwili, serce biło mi jak szalone. Obróciłem się i popatrzyłem prosto przed siebie do kuchni, ale już niczego tam nie było. A lampa nadal nie działała.



Do kuchni odważyłem się wejść dopiero wtedy, gdy moi rodzice wrócili, ale było to późną nocą, więc bardzo się dziwili, że o drugiej chcę coś jeszcze jeść. Ojciec naprawił jarzeniówki i pomieszczenie oblał biały blask. Potem zapadłem w spokojny już sen, pewien, że przy rodzicach nic mi się nie stanie.



Następnego ranka wstałem najwcześniej z całej rodziny. Wybrałem się do kuchni, mając ochotę napić się soku marchwiowego, który stał w lodówce. Sięgnąłem po rzeczony napój i wlałem go sobie do buzi obficie. Wstawiłem z powrotem do lodówki i miałem już zamiar wracać do pokoju, gdy kątem oka zauważyłem leżący na podłodze świstek papieru. Schyliłem się i sięgnąłem po niego. Była to wyrwana kartka z kalendarza. Małe litery nad dużymi cyframi "dwa" i "siedem" głosiły: "PAŹDZIERNIK". Nie miałem pojęcia, co mogło to oznaczać i skąd wzięła się ta kartka akurat tutaj. Potem dopiero zauważyłem, że miała nadpalone rogi, jakby ktoś przypalał jej brzegi.

Jeszcze raz przyjrzałem się uważnie kartce, obróciłem ją. Jak doskonale wiecie, każda kartka z kalendarza z tyłu ma wypisane różne porady i ciekawostki. Tym razem było to znaczenie imienia Anna.

A potem prawda uderzyła we mnie z siłą pędzącego ekspresu. Kiedy patrzyłem jeszcze raz na przednią stronę świstku, przypomniałem sobie, że wczoraj był dwudziesty siódmy października, a dokładnie rok temu zmarła moja babcia...

Babcia miała na imię Anna.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Niezbyt straszne, znajomy dreszczyk, który przechodzi mi po plecach po przeczytaniu strasznej historii tym razem się nie pojawił... No i dużo powtórzeń, np. światło czy kuchnia, ale inaczej chyba się nie dało... Takie sobie moim zdaniem :)


Jeśli nie pasuje do opo, to proszę usunąć. Warto jednak wiedzieć, że połowa tej historii jest prawdziwa...


Czy ja napisałam, że nie pasuje? Podoba mi się, nie jest po prostu rewelacyjne, sama nigdy nie piszę rewelacyjnych xD


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.