Wakacje Nietoperza  zobacz opis świata »

Dopis 7: Dlaczego się tak długo nie...

« poprzedni dopis
 

dragonfly 60

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 11,

Dopisów: 305,


- Dlaczego się tak długo nie odzywałeś? - zagadnęła kobieta. - Niech no ci się przyjrzę.

Odwróciła go do siebie i zlustrowała od stóp do głów, tak że mężczyzna poczuł się lekko nieswojo.

- Trzeba cię będzie dobrze odżywić - powiedziała w końcu. - I ta blada cera...Konieczne będzie opalanie.

- Pozwól, że ja będę decydował o tym, co jest dla mnie dobre, Isabell - wycedził przez zęby. - Pokaż mi ten cholerny pokój i miejmy już to za sobą.

- Och, Sev. Ranisz moje uczucia! Jak zwykle zresztą - mruknęła pod nosem. - Na pewno będziemy się dobrze bawić.

- Ja - podkreślił słowo - zamierzam bawić się sam.

- Doprawdy, nie interesują mnie twoje skłonności seksualne - uśmiechnęła się lekko.

Twarz Snape'a poczerwieniała i mężczyzna lekko się zapowietrzył. W tym czasie Isabell machnęła różdżką nad jego kufrem i zaczęła wchodzić na piętro. Severus przypomniał sobie dlaczego właściwie omijał Smoczy Dwór i jego właścicielkę szerokim łukiem. Raven była niereformowalna i walnięta, nie posiadała za grosz gustu (według opinii mistrza eliksirów) i uwielbiała wprost udawać głupszą niż faktycznie była, a jej ulubionym zajęciem było irytowanie ludzi. Severus westchnął. Wakacje, urlop czy jakby nie nazwać planu Dumbledore'a zapowiadały się długo i uciążliwie.

- Idziesz? - kobieta odwróciła się i spojrzała na niego.

- Jeśli muszę - westchnął.

- Oprócz ciebie goszczę obecnie tylko kilka osób. Starszą czarownicę, panią Bell - powiedziała z uśmiechem. - To urocza kobieta i na pewno ją polubisz.

- Jasne - mruknął sarkastycznie.

- Tylko nie zwracaj uwagi na to, że rozmawia z Ronaldem.

- Z kim?

- Z wróblem na jej kapeluszu - wyjaśniła. - Mam też hrabiego Smirnova i z nim na pewno się dogadasz. Też gustuje w czerni i mroku - skrzywiła usta.

- Czy to nie wampir? - nazwisko wydało się Snapowi znajome.

- Ależ jest zupełnie niegroźny. I jest jeszcze Aureliusz Teleskin, ale woli siedzieć w pokoju. Był kiedyś aurorem.

- Doborowe towarzystwo - Snape marzył o dużej szklance Ognistej i żeby włosy Isabell nie były tak zielone.

- Jesteśmy, oto twój pokój - gospodyni sięgnęła po kółko z mosiężnymi kluczami i przekręciła jeden z nich w zamku. - Od północy, zaciszny, wygodny. Rozgość się.

Mężczyzna zerknął do pokoju i odetchnął z ulgą, że ściany nie są różowe tylko wściekle zielone.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

\"- Ja - podkreślił słowo - zamierzam bawić się sam.

- Doprawdy, nie interesują mnie twoje skłonności seksualne\"



Rewelacja;D Hahaha;)

zapomniałam o plusach;)

Zgadzam się z Is xD uśmiałam się przy tym do łez ;D

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.