Przeszłość  zobacz opis świata »

Dopis 11: Dni minęły szybko , być może dlatego...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



Dni minęły szybko, być może dlatego, że Anna miała sporo rzeczy do zrobienia. Po pierwsze musiała uzupełnić notatki i pozdawać sporo rzeczy, ponieważ przez sny była niewyspana i nie przychodziła na zajęcia. Teraz zdobyła zwolnienie od znajomego lekarza i pokazując wykładowcom umawiała się na termin zaliczenia. Krzysiek cały czas robił jej kawę, herbatę i przynosił jedzenie, kiedy siedziała na książkami i notatkami. Chciała to zaliczyć i mieć za sobą. Czuła poza tym zmianę w swoim organizmie. Po wizycie u tego czarownika, jak nazywała go w myślach spało jej się lepiej. Nadal miała koszmary i wizje, ale nie takie przerysowane, niebezpieczne i powodujące wymioty. Rzucała się przez sen w łóżku, ale budziła się dopiero nad ranem, za to Krzysiek musiał iść spać na kanapę, ponieważ dwa razy został zrzucony w nocy z łóżka, a raz dostał z łokcia w oko i mu napuchło. Cieszył się, że jego ukochana zaczyna dobrze spać, ale żałował, że nie może się do niej wtulić w nocy. Został mu tylko jasiek. Anna obudziła się w poniedziałek rano z myślą, że to dzisiaj. Bała się trochę, bo teraz to miała być prawdziwa hipnoza, a nie jakieś pieprzenie się z usypianiem. Przypomniała jej się Marlena i przez chwilę miała ochotę do niej zadzwonić, ale z drugiej strony to przyjaciółka obraziła się na nią. O to, że ona mówi tylko o sobie, a nie o niej.

- A co mnie ona obchodzi? – mruknęła do swojego odbicia w lustrze przemywając twarz wodą. Nagle krzyknęła, odsunęła się od umywali gwałtownie zahaczając nogą o koszyk z kosmetykami. To nie była woda, tylko krew. Wolno kapała z kranu i spływała po białej wnęce umywali. Anna spojrzała na swoje dłonie, były całe z krwi, która powoli zasychała. Zaczęła krzyczeć przestraszona.



*



Siedziała w samochodzie i liczyła do dwudziestu. Za dziesięć minut miała wejść na kolejną wizytę i znów odlecieć. Czarownik kazał jej w domu raz dziennie przez dwadzieścia minut usiąść i zrelaksować się, nie myśleć o niczym. Teraz starała się znów wyciszyć, ale nie mogła. Westchnęła głośno i zacisnęła dłonie na kierownicy. Nadal widziała krew, Krzyśka, który wbiegł do łazienki z wielką raną na klatce piersiowej. Z niej też leciała krew.

- To halucynacje – mruknęła do siebie. Faktycznie nie było krwi, jej narzeczony był zdrowy, a ona miała czyste dłonie. Nagle ktoś zapukał do szyby, a ona podskoczyła gwałtownie. Jakaś postać w kapturze uśmiechnęła się do niej. Widziała tylko uśmiech – chytry, drapieżny i taki… nieludzki. Zamknęła oczy, a kiedy je otworzyła nie było nikogo. Westchnęła głęboko i wysiadła z samochodu. Czas na wizytę.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

* Po pierwsze[,]
* lekarza i[,]
* wykładowcom[,]
* siedziała na[d]
* do w myślach[,]
* w lustrze[,]
* od umywal[k]i[,]
* krzyczeć[,]
* Faktycznie[,]
* je otworzyła[,]


Ciekawy wątek z tą krwią z kranu i rannym Krzyśkiem. Obrzydliwe. Tak trzymać, Pudlo xD


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.