Padół Łez   zobacz opis świata »

Dopis 21: Do samochodu dotarł o...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Do samochodu dotarł o godzinie jedenastej dwadzieścia.

- „Sprawnie poszło” – pomyślał sobie i pojechał do siebie do mieszkania. Zrobił sobie kawę i włączył komputer. W wyszukiwarkę wpisał nazwisko Skalski i miejscowość Wrocław. W wynikach wyszukiwania znalazł dwa interesujące go artykuły. Porobił notatki i poszedł do banku, aby sprawdzić stan swojego konta. Dziewięć milionów, trzysta siedemdziesiąt tysięcy.

- Nieźle – powiedział sam do siebie. Zaczął sumować pieniądze wraz z tymi, które miał na koncie w Szwajcarii. Wyszło mu tego około trzydziestu milionów w przeliczeniu na złotówki. Nie miał żadnych wątpliwości, kiedy pisał podanie o zwolnienie. Postanowił poświęcić się jednej sprawie, a obecna praca była mu nie na rękę, zwłaszcza, że bez Szymona to nie była już praca dla niego. Przesłał zwolnienie mailem i upił łyk kawy. Potrzebował spokoju żeby zebrać myśli. Wyłączył telefony i komputer, usiadł w fotelu i trzymając długopis zaczął pisać list do matki. Nie miał zamiaru się z nią spotykać, bynajmniej nie w tej chwili. W środę spotka się z nieznajomymi w Dragonie, a potem w sobotę pogrzeb najbliższego przyjaciela. Na tym jego życie w stolicy się kończyło. Postanowił przespać się z tym wszystkim. Obudził się o piętnastej pięćdziesiąt, jeśli wierzyć zegarkowi, który miał na lewej ręce. Włączył ponownie komputer i zaczął szukać mieszkania do wynajęcia we Wrocławiu. Po kilku minutach znalazł idealne miejsce w okolicach placu Pierwszego Maja. Spisał numer i od razu zadzwonił.

- Słucham – odezwał się męski głos.

- Dzień dobry, Robert Myślicki z tej strony – przedstawił się – czy pańskie ogłoszenie o wynajmie mieszkania jest aktualne?

- Tak, jak najbardziej aktualne.

- Chciałbym je wynająć do końca roku. Zapłacę z góry za całość zaraz po przyjeździe do miasta.

- A kiedy zamierza pan przyjechać? – spytał mężczyzna.

- W niedzielę wieczorem.

- Rozumiem. Umowa stoi. Będę czekał na pański telefon w niedzielę.

- Dziękuję i do widzenia.

Najważniejszą część miał za sobą. Pozostało mu tylko zakończyć swoje sprawy tu na miejscu. Zostało mu na to cztery dni, nie licząc soboty. Ten dzień poświęci na pożegnanie z przyjacielem i pakowanie swoich rzeczy. Zadowolony z planowania, wziął prysznic i zadzwonił pod znany sobie numer.

- Tak słucham? – odezwał się miękki kobiecy głos.

- Cześć Moniś – szepnął równie miękko.

- Robercik? – spytała zaskoczona – gdzieś ty się podziewał?

- Ukrywałem się – zażartował –czy możemy się spotkać?

- Dla ciebie mam zawsze czas słodziutki. Przybywaj kiedy chcesz, adres znasz.

- Dziękuję słońce – to mówiąc odłożył słuchawkę, zszedł na dół do auta i pojechał w sobie tylko znajome miejsce.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Dobrze, że nam Wrocław ;>


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.