Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 900:Do tej pory byłam pewna kilku rzeczy...

« poprzedni dopis
 

therine 24

Od: 31.01.2011,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 38,


Do tej pory byłam pewna kilku rzeczy, ale tej jednej na pewno. Nie mogę mieszkać z moim bratem. Konflikt osobowości, że tak eufemizmu użyję. Ale konkrety? Takie tam bzdury, nie konkretne powody. "Wymyślasz, córka, dorośli jesteście, dogadajcie się." – Słyszałam od... W zasadzie od zawsze. A dzisiaj w końcu mnie olśniło. Umiem prosto zdefiniować, dlaczego nie mogę z nim wytrzymać dłużej niż kilka minut.
"To nie mój problem". Stan umysłu mojego brata.
I tak, kurwa, od dziecka.
Ja słuchałam do snu muzyki najciszej jak się dało – lazł skarżyć do tatusia, bo po ciszy nocnej. On puszczał hip hop od rana do rana, ja nie mogłam się na niczym skupić, zasnąć – nie jego problem.
Ja puściłam na jego wieży swoją muzykę – obraza majestatu, rzut kasetą/płytą o ścianę. On popsuł mojego wspaniałego komunijnego Pegasusa – nie jego problem.
Bez pytania pożyczył mój rower koledze, ja nie miałam czym jeździć – nie jego problem.
Rower wrócił do mnie bez hamulców – nie jego problem.
Moja patelnia z pozostałościami jego kulinarnych wynalazków leży na kuchence dwa tygodnie i rozwija się w niej obca cywilizacja – nie jego problem.
Zlew zawalony jego garami kolejny dzień – nie jego problem.
Po jego sprzątaniu muszla, wanna brudne – nie jego problem.
Wrócił pijany do mieszkania i zostawił drzwi w zamku na całą noc – nie jego problem.
Zgubił klucze, pożyczył moje. On na imprezie, ja się potrzebuję dostać na mieszkanie – nie jego problem.
Miał mi przekazać faktury, żebym mogła odebrać kupione na mieszkanie kanapy, nie wie, gdzie je włożył – nie jego problem.
Spóźniam się na spotkanie z nim kilka minut, z furią mówi, że mam sobie nie dysponować jego czasem. On umówił się na wyjazd/przekazanie rzeczy na konkretną godzinę, nie odbiera telefonów, spóźnia się kilka godzin – nie jego problem.
Lubi francuskie sery, ale po co komu hermetyczny pojemnik. To, że ja mam odruch wymiotny, jak otwieram lodówkę – nie jego problem.
Mięsko w mikrofali sie rozprysło i ja mam mleko do kawy z tłuszczykiem – Nie jego problem.
Jego dziewczyna zużywa moje kosmetyki – nie jego problem.
Siedzi rano w łazience kolejną godzinę, kiedy reszta domu musi pilnie wyjść do pracy/szkoły, albo chociaż skorzystać z toalety – nie jego problem.
Robi pranie i o nim zapomina na trzy dni, wyłaczając pralkę z obiegu dla reszty domowników – nie jego problem.
Prowadzi samochód jak pirat drogowy, pisze sms-y przy 160km/h, na autostradzie wjeżdża innym w tyłek, jeśli od razu nie zjechali na prawy pas, nie używa kierunkowskazów... Skomentujesz jazdę i poprosisz, żeby przestał szarżować, bo się boisz o swoje życie? Nie zareaguje, bo... – to nie jego problem. [Jego samochód, jego "zasady"].
Nie jego problem. Zawsze, kurwa, to ja robię problemy w tej rodzinie...

Pisałam wściekła i na dobrej drodze do przymiotnika 'pijana'. Jakoś trzeba się wyżyć, ja lubię w miarę konstruktywnie. Albo przynajmniej tFUrczo...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.