Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 107: Dojście na dół zajęło im...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Dojście na dół zajęło im nieco ponad godzinę. Kiedy dotarli na miejsce, jednymi kibicami ich przybycia były stojące nieopodal konie. Ludzie już dawno się rozeszli i nawet podium dla zwycięzców zostało częściowo rozebrane.

- Pięknie – mruknął Krzysztof rozglądając się w poszukiwaniu sań w kolorze miodu. Niestety nigdzie ich nie było widać. Kobiety zaczęły sobie już trochę narzekać na obolałe nogi. Marsz, choć był z górki, to jednak dał im się wszystkim we znaki.

- Może odpoczniemy? – zapytała Bożenka.

- Chodźmy do mnie – zaproponowała Sylwia. Nikt nie oponował i resztkami sił powlekli się w stronę jej domu. Po kolejnych piętnastu minutach siedzieli już w wygodnych fotelach i czekali na obiecaną gorącą herbatę z miodem. Stanisław przejął rolę gospodarza i uwijał się w kuchni. Krzysztof w zamyśleniu wciąż przywoływał w myślach obraz kobiety, którą widział kilka godzin wcześniej. Bożenka wraz z Sylwią rozmawiały o mijającym roku, próbując wciągnąć w tę rozmowę siedzącego obok Krzysztofa. Ten jednak odpowiadał zdawkowo i powracał do swoich własnych rozmyślań.

- Wiele się wydarzyło w mijającym roku – powiedziała Bożenka – bywały dobre i złe chwile. Jednak podsumowując mijający rok muszę powiedzieć, że wszystko miało swoje miejsce. Gdyby nie te złe chwile, nie byłoby tych dobrych.

- Masz rację. Gdyby były tylko dobre momenty w naszym życiu, to taka niespodziewana zła chwila mogłaby nas zdruzgotać, a tak dają nam one siłę do walki z większymi wyzwaniami i zawsze jesteśmy silniejsi.

- Gdyby nie wypadek Krzysia, zapewne nie byłoby nas tutaj. Nie poznałabym was i nie dowiedziałabym się jak wygląda Krynica zimą – rozmarzyła się Bożena.

- A gdyby nie wasz przyjazd i moja rozmowa z Mikusiem – wtrącił się Stanisław podając herbatę – to nie byłoby nas teraz w tym miejscu – to mówiąc spojrzał z miłością na Sylwię.

Ta odwzajemniła jego spojrzenie.

- Czy mam rozumieć, że to Krzysztof cię do tego namówił? – spytała.

- Nie, nie namówił., ale odbyliśmy jedną męską rozmowę, podczas której zrozumiałem co jest dla mnie ważne w życiu i ile traciłem do tej pory żyjąc w samotności – to mówiąc usiadł obok Sylwii i pocałował ją.

- Nic nie dzieje się bez przyczyny – podsumowała Bożenka – może i ja spotkam swojego księcia w tym miejscu – zaczęła się zastanawiać i roześmiała się. Jej radość udzieliła się wszystkim.

Około siedemnastej zaczęli przygotowania do kolacji. W tym czasie mężczyźni zajęli się pakowaniem szampana, kieliszków i kilku petard typu „wulkan” do torby. Zamierzali wyjść „pod chmurkę” około dwudziestej drugiej i wraz z innymi na rynku oczekiwać nadejście nowego roku. Kolacja, choć składała się z samych kanapek i gorącej herbaty, wszystkim zgodnie smakowała. Nawet Krzysztof zaczął żartować i włączał się częściej do rozmowy.

Wszyscy w dobrych nastrojach opuszczali dom i ruszyli w stronę rynku, gdzie zaczynały się już zbierać grupki ludzi. Stanęli opodal ratusza. Noc, choć zimowa nie była dość mroźna i dało się wytrzymać. Stali tak i rozmawiali o tym co ich może czekać w nadchodzącym roku, o swoich planach na przyszłość. Stanisław spojrzał w górę na ratuszowy zegar. Wskazywał dwudziestą trzecią piętnaście. Na rynku zaczynało być coraz tłoczniej i gwarniej.

- Jeszcze czterdzieści pięć minut do północy – powiedział.

- Trzy kwadranse starego roku – Sylwia przytuliła się do niego – starego roku, który dał mi ciebie.

Wszyscy stanęli w zamyśleniu przyglądając się zbierającym obok nich innym uczestnikom zabawy „pod chmurką". Z każdą minutą północ była coraz bliżej…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.