- Dokąd tak pędzisz żołnierzu?- zaskoczony Octavo poznał głos Simona Archavela.
- Sir- chłopak zasalutował.- Chciałem zgłosić się pod twoje rozkazy, panie.
- Widzę, że rozmawiałeś z Saemonem. Chodź więc ze mną, chociaż tacy jak ty trafiają do pikinierów na przetrzymanie, jak to się mówi.
Octavo szedł posłusznie za dowódcą. Mijali ich żołnierze pogrążeni w rozmowach, czy spieszący wykonać rozkazy. Octavo zaczął się rozluźniać. Korytarz skończył się i chłopak musiał zasłonić oczy, gdy wyszedł na słoneczny dziedziniec. Kilkunastu mężczyzn odzianych w lekkie kaftany, miękkie buty i wygodne spodnie walczyło między sobą za pomocą drewnianych kijów. Kilku innych najwyraźniej od razu po przybyciu chciało się zobaczyć z druhami z drużyny. Ci, stali teraz w cieniu rozłożystych drzew i rozmawiali.
- Wera!- zawołał Archavel.
Z cienia wyłoniła się szczupła dziewczyna z długim warkoczem w kolorze pszenicy.
- Dziewczyna- wyrwało się z ust Octavo.
- Dziewczyna, a co- Wera chwyciła się pod boki.
- Uspokój się i zaprowadź Octavo do naszych kwater- Archavel uśmiechnął się mimowolnie.- Chłopcze poznaj moją siostrę. Niech cię jednak nie zmyli to, że jest kobietą, bo jej sierpowy potrafi powalić Saemona. I takiej łuczniczki ze świecą szukać. Wera, oprowadzisz go?
- I tak nie mam nic innego do roboty- odparła.- Witaj cały i zdrowy, bracie- uściskała go.- Chodź, chłopcze- dziewczyna podkreśliła ostatnie słowo.
- Sir- chłopak zasalutował.- Chciałem zgłosić się pod twoje rozkazy, panie.
- Widzę, że rozmawiałeś z Saemonem. Chodź więc ze mną, chociaż tacy jak ty trafiają do pikinierów na przetrzymanie, jak to się mówi.
Octavo szedł posłusznie za dowódcą. Mijali ich żołnierze pogrążeni w rozmowach, czy spieszący wykonać rozkazy. Octavo zaczął się rozluźniać. Korytarz skończył się i chłopak musiał zasłonić oczy, gdy wyszedł na słoneczny dziedziniec. Kilkunastu mężczyzn odzianych w lekkie kaftany, miękkie buty i wygodne spodnie walczyło między sobą za pomocą drewnianych kijów. Kilku innych najwyraźniej od razu po przybyciu chciało się zobaczyć z druhami z drużyny. Ci, stali teraz w cieniu rozłożystych drzew i rozmawiali.
- Wera!- zawołał Archavel.
Z cienia wyłoniła się szczupła dziewczyna z długim warkoczem w kolorze pszenicy.
- Dziewczyna- wyrwało się z ust Octavo.
- Dziewczyna, a co- Wera chwyciła się pod boki.
- Uspokój się i zaprowadź Octavo do naszych kwater- Archavel uśmiechnął się mimowolnie.- Chłopcze poznaj moją siostrę. Niech cię jednak nie zmyli to, że jest kobietą, bo jej sierpowy potrafi powalić Saemona. I takiej łuczniczki ze świecą szukać. Wera, oprowadzisz go?
- I tak nie mam nic innego do roboty- odparła.- Witaj cały i zdrowy, bracie- uściskała go.- Chodź, chłopcze- dziewczyna podkreśliła ostatnie słowo.


