Dokkut niewiele rozumiał z tego co się działo. Był zdezorientowany szybkim biegiem zdarzeń. Jednak wiedział jedno - wilk jest gdzieś blisko i ma apetyt na kendera. A on nie zamierzał zostać zjedzonym. Wstał i rozejrzał się. W powietrzu śmigały zaklęcia, mieniąc się wieloma kolorami, miecze biły o miecze, ale Dokkut od razu spostrzegł wilka. Szykował się do skoku. Było już za późno, żeby go zatrzymać...
Zielone zaklęcie trafiło zwierzę, które zakwiliło i upadło kilka metrów dalej. Dokkut natychmiast wziął nogi za pas. Nie miał zamiaru narażać skóry.
Odbiegł już daleko, gdy odgłosy walki ucichły. Nie zatrzymywał się jednak - ktokolwiek wygrał miał coś przeciw niemu. Lepiej zniknąć.
Zielone zaklęcie trafiło zwierzę, które zakwiliło i upadło kilka metrów dalej. Dokkut natychmiast wziął nogi za pas. Nie miał zamiaru narażać skóry.
Odbiegł już daleko, gdy odgłosy walki ucichły. Nie zatrzymywał się jednak - ktokolwiek wygrał miał coś przeciw niemu. Lepiej zniknąć.


