Pandemia  zobacz opis świata »

Dopis 12:Doktor Paskal wyraźnie poczuł się...

« poprzedni dopis
 

Keen_Student 190

Od: 05.03.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 17,

Dopisów: 404,


Doktor Paskal wyraźnie poczuł się dotknięty tą uwagą, jednak już po chwili wyszedł z mojego pokoju i zamknął za sobą drzwi.

Znowu zostałam sama w tym przeklętym pomieszczeniu. Bez jedzenia, bez jakichkolwiek kontaktów z ludźmi. Samotna.

Myślałam, że już wszyscy o mnie zapomnieli, kiedy do pokoju wszedł jakiś chłopak. Był przystojnym, wysokim... blondynem o niebieskich oczach. Mój Anioł, bo tak w myślach go nazwałam, niósł ze sobą tacę pełną jedzenia. Anioł podał mi tacę i łagodnym głosem powiedział:

- Smacznego.

Jego głos przez cały czas brzmiał mi w uszach. Jedno jego słowo odbijało się w mojej głowie, jakby było miłosnym wyznaniem.

Anioł przyniósł mi ogromny talerz frytek, a'la schabowe z piersi indyka, dużo sałatek, oraz kilka napojów i sok pomarańczowy do wyboru. Poczułam się jak królewna. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek w ośrodku dostała tyle takiego pysznego jedzenia. Zwykle było to niesmaczne żarcie z puszek.

Gdy już się najadłam do syta, mój Anioł odezwał się swoim niesamowitym głosem:

- Jak się czujesz? - zapytał.

Siedziałam jak skonsternowana. Jego obecność mnie zniewalała, przygniatała. Nie mogłam się odezwać, jednak po dłuższej chwili zdążyłam coś wyjąkać:

- Eee... dziękuję ci, dobrze. A ty? - wypaplałam, zanim zdążyłam się ugryźć w język.

- Też dobrze - uśmiechnął się czule Anioł, a następnie dodał. - O, przepraszam, ja się jeszcze nie przedstawiłem. Jestem Łukasz - podał mi swoją rękę na przywitanie.

O dziwo, jego ręka mimo młodego wieku, była szorstka i twarda. Widocznie musiał w swoim życiu dużo pracować.

- Weronika - odpowiedziałam. - Dla przyjaciół Wera.

Zapadła nieswoja cisza, jednak już po chwili Łukasz poprawił atmosferę. Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że Łukasz jest synem zarządcy tego ośrodka, ma 19 lat, i że mamy podobne zaintersowania. Nagle przypomniałam sobie o Marcie. Nie widziałam ją od dłuższego czasu. Nie wiem, czy to był dzień, dwa, czy może tydzień, ale codziennie pojawiała się w moim pokoju.

- Gdzie jest Marta? - zapytałam Łukasza, a następnie wypiłam trochę soku.

- Chodzi ci o Martę Kłysz?

Skinęłam głową.

Łukasz zbladł, jakby się czegoś przestraszył.

- Ona miała... ma pewne zadanie do wykonania.

- Jakie zadanie? - zapytałam wprost?

- Nie powinienem ci o tym mówić - powiedział ciszej Łukasz, gestem wskazując, abym przybliżyła się do niego.

Chłopak pochylił się nad moim uchem i cicho wyszeptał:

- Marta została wygnana na powierzchnię.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Dopisałabym się, ale nie bardzo rozumiem ostatnie zdanie... Albo jestem jakaś tępa xD Na jaką powierzchnię?


* sałatek[/,]
* {- Jak się czujesz? - ZAPYTAŁ.} - "zapytał" jest niepotrzebne, gdyż z kontekstu poprzedniego zdania zaznaczasz, iż bohater się wypowiada
* {- Eee... dziękuję ci, dobrze. A ty? - WYPAPLAŁAM, ZANIM ZDĄŻYŁAM SIĘ URGYŹĆ W JĘZYK.} - to samo, co powyżej
* dodał[:]
* Łukasz[.] - [P]odał
* ręka[,]
* ma [dziewiętnaście] lat[/,]
* i [/że] mamy
* Nie widziałam j[ej]
* wprost[.]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.