X  zobacz opis świata »

Dopis 19:Dostrzegał piękno płomienia . Widział w...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Dostrzegał piękno płomienia. Widział w nim tańczące bóstwo. Żył w dziwacznym labiryncie pełnym luster, które jak echo powtarzało migotanie płomienia.
Mierzył marzeniem w zgrabną dziewczynę. Niekoniecznie medalistkę. O złotym sercu. Śpiewał by jej arie i karmił słodkim piernikiem. Wiedział, że wszystko może się zdarzyć.
W piwnicy nie było kobiet nadających się na żonę, wolały światło i plażę. Nie miały okazji się przekonać, jak wspaniale gra na gumce, tępi szczury i recytuje Leśmiana. Zmiana przyszła nagle, spadła niczym kurtyna i ofiarowała coś, co przypominało świstek papieru.
Bilet.
Nie chciał się ruszać z piwnicy. Zboczeniec - podpowiedziało coś, co nazywamy sumieniem. Musiał ją jednak porzucić - zrozpaczoną, szlochającą odgłosami rur kanalizacyjnych kochankę. Wspinał się po schodach.
- Zostań - szeptały stare szuflady. Nacisnął klamkę i w wąskiej szczelinie zanurzył nos, ostrożnie, jak abstynent, pociągnął powietrza.

Trafił do parku maszyn. Przywitał go sierżant, który na każde pytanie znał tylko jedną odpowiedź - WD 40.
Armia przekonała się, że czasem jest lepiej zatrudnić fachowca. Na manewry jechali autobusem, z przesiadkami. Nie wyciągnięto wniosków, a psychologia nie odpowiadała na pytania, chociaż kusiła kaftanami długonogich pielęgniarek. Pewnego razu, jakiś dyplomowany major, kazał go przenieść do jednostki o zaostrzonym rygorze, gdzie stan gotowości bojowej trwał non stop.

Horyzont rozmywał się we mgle. Jakiś zagubiony statek buczał jak porzucony pies. Nagle poczuł, że zbliża się jakiś cień. Fala przewróciła go i zmieszała z piaskiem. Wykonał kilka ruchów, jak mucha spętana nicią i przylgnął do jednego z drewnianych pali, obrośniętych ostrzami srebrnych małż. Dzięki nim nie osuwał się w dół.
Ratownik przyglądał się przez lornetkę, nie reagował, nie dlatego że nie chciał, po prostu nikt go o to nie prosił.
Na brzegu leżały spodnie, były to spodnie bez kamuflażu, zwykłe, zielone spodnie. Ludzie wznosili się jak fale i opadali w dół. I znowu wznosili się wysoko.
Zerwał się z pryczy i rzucił butem. Spojrzał przez okno, na hangar i odlatujące jak przeznaczenie odrzutowce. Na maszt wciągnięto flagę, a trębacz odegrał Wschód słońca.
Generał jak zwykle wstał lewą nogą, czułby się tak samo, gdyby wstał prawą, a nawet gdyby wstał obiema nogami jednocześnie. Adiutant drgnął i wyszedł z ukrycia. Zapachniało wodą kolońską. Żołnierze maszerowali w kierunku słońca.

- PANIE LA. LUBIĘ PANA, DLATEGO NIECH MI PAN UWIERZY NA SŁOWO, NIE MA ŻADNEGO ALE...
WSZEDŁEM DO PRACOWNI. MARZYŁO MI SIĘ NAMALOWANIE PIĘKNEGO OBRAZU. WYJRZAŁEM PRZEZ OKNO. ROZMYTE NIEBO
BYŁO GŁADKIE JAK LÓD, JAK ZWYKLE SKRYWAŁO SWOJE TAJEMNICE.

POST SCRIPTUM.
W 2004 roku opinią publiczną wstrząsnął kolejny skandal, który wybuchł w jednostce wojskowej o zaostrzonym rygorze. Okazało się, że trotyl, który podawano żołnierzom, nie nadaje się do jedzenia.
Pod petycją do Ministra Obrony Narodowej o zbadanie sprawy, podpisało się 2564 senegalskich wiewiórek, oskarżając jednocześnie głównodowodzącego tą elitarną jednostką o molestowanie seksualne.
10 października tego samego roku, w porcie, podczas wodowania, zatonął okręt podwodny Żbik. Jego wraku nigdy nie odnaleziono.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.