DRUGA STRONA KONFESJONAŁU.

Opis świata:

OPOWIADANIE MOŻESZ PRZECZYTAĆ TYLKO WTEDY, GDY UKOŃCZYŁEŚ 18 LAT !!!







Boże, wybacz. Zawsze byłam wierzącą, do cholery osobą. Co niedziela w Kościele, do tego tyle tych dodatkowych spotkań religijnych. Nadal kocham Cię Boże. Co mam teraz zrobić? Mam jedyne 18 lat i zrobiłam to. I to z chłopakiem mojej siostry. Jestem podła. Boże, teraz tylko muszę zdać się na Twą łaskę. Mam nadzieję, że mi wybaczysz - Magdalena myślała pochylając się nad kartką papieru i rysując nierówną spiralę skierowaną do środka. Czuła się podle. Wiła się z żalu bez końca zupełnie jak jej rysunek.Jeszcze żeby mnie kochał.. nie byłabym w takim stanie w jakim jestem,ale on zrobił to tylko ze względów czysto fizjologicznych. Podły frajer, w którym się podle zakochałam- Magda była smutna od czasu tego zdarzenia. Czekali wspólnie z Bartkiem na Kaśkę, siosrę Magdy. Bartek jest z Kaśką od 3 lat. Nie kocha jej, ale są razem ze względu na dziecko. Katarzyna natomiast jest w nim zakochana od kiedy go zobaczyła. To widać nawet wtedy, gdy podaje mu kawę. Tak się jednak stało, że Magda kocha się w nim od tego samego czasu, od kiedy go zobaczyła. Podnieca ją jego kark. Kaśka pracuje. Wtedy Bartek zostaje w domu sam z Magdą. Ona studiuje i mieszka z nimi i ich niemowlakiem w domku pod Warszawą. Tym razem stało się. Był taki wspaniały. Dziecko spało, Kasia pracowała na nocną zmianę. -Upiliśmy się jakimś szampanem za 2 euro truskawkowym przywiezionym kiedyś z Niemiec.Przynajmniej ja. I tu tkwi mój błąd- Magda zgniotła kartkę, tym samym spiralę i nerwowo ubrała buty, po czym wyszła. Udała się w stronę katedry, choć to daleko. Kościół miała niemal pod nosem, jednak wybrała katedrę. - Pójdę tam, uklęknę i pozbędę się tego, co we mnie siedzi. Wyspowiadam się Najwyższemu i będzie po sprawie. Nie może mi to zniszczyć reszty życia. Mi i nie tylko, bo jeśli to wyjdzie na jaw, Kaśka straci męża, a dziecko będzie bez ojca. Co ja zrobiłam... - i przyspieszyła tępo kroku.

Po drodze zauważyła wyłaniającą się zza murku koniczynkę czterolistną. Pomyślała, że to znak może, że to, co zrobiła zostanie wybaczone i wszystko znów jak dawniej bedzie OK. Z tym, że koniecznie chciała znaleźć sobie kawalerkę w Warszawie. Usmiechneła się i jeszcze bardziej przyspieszyła. Przed kościołem zrobiło jej się miękko. Spojrzała na budynek i pomyślała, jaki wielki musi być Bóg, skoro ta katedra jest taka olbrzymia. Bała się , jednak weszła do środka.

W kościele było cicho jak na cmentarzu. Coś gdzieniegdzie się paliło, jakieś światełko, być może swiatełko nadziei. Trzęsła się ze strachu, sama nie wiedziała przed czym. -Wystarczy tylko podejść do konfesjonału, żałować za grzechy i wyjść -pomyślała. Jednak stało się zupełnie inaczej.

Dopisy:

1. W tym miejscu umieść początek opowiadania...  15.08.2006 czytaj»