Dwa miasta

zielony_mis 12

Od: 29.08.2009,aktywny: ostatni miesiąc

Tekstów: 9,

Dopisów: 28,


Opis świata:

Żółte, wilgotne liście przyklejały mu się do butów.Jesień. Kolejna upływająca jesień, będąca kolejnym krokiem w stronę jesieni życia, o ile na tę opcję istnieje jakakolwiek szansa. Wracał właśnie z rozmowy kwalifikacyjnej, co samo w sobie, było odwzorowaniem chęcią powrotu do normalności, jakkolwiek by tę próbować definiować. Myślał o ostatnich minionych miesiącach, które to kolejny raz poprzestawaiały jego życiowe puzzle.Kolejny powrót z miasta B do miasta A, i tak co jakiś, bliżej niesprecyzowany okres czasu. W mieście B spędził dłuższy okres czasu, żyjąc z byłą już dziewczyną jak również byłą już prostytutką. Przyjechali tam, gdy było równie chłodno, wilgotnie i paskudnie jak teraz, chociaż idąc pewnego dnia, na przystanek autobusowy, rozbawił ich do łez widok młodego mężczyzny, kroczącego w T-shircie oraz krótkich spodenkach. Na samym początku mieszkali na jednym z peryferyjnym osiedli, gdzie wynajmowali pokój w mieszkaniu, w którym to w drugim pokuju mieszkała również para, powiedzmy to znajomych. To nie był zły czas. Nie kłócili się, dużo ze sobą rozmawiali, sypiali ze sobą, on nawet się zastanawiał nad możliwością dłuższego bycia razem, co paradoksalnie, od samego początku związku, wykluczał. Cierpieli na niedobór pieniędzy, jednak, ten niedobór nie był relatywnie patrząc, aż tak drastyczny, problemem natomiast było, że raczej zbyt dużo ich wydawali. On dostawał pieniądze z wynajmu swojego mieszkania w mieście A, agencji towarzyskiej, ona otrzymywała rentę rodzinną oraz alimenta. To jednak nie wystarczało. Ona dobierała pieniądze z wysokooprocentowanych pożyczek, oferowanych przez agencje parabankowe, on kradł, poniekąd dla przyjemności, wysokogatunkowe produkty żywnościowe. Mało kto zdaje sobię, z tego sprawę, ale kradzież stwarza przyjemność, zwłaszcza, zwłaszcza, jeżeli się to czyni od lat. Tak, czy tak, można powiedzieć, że był to okres czasu, w którym oboje byli szczęśliwi. Postanowili, że ona przestanie się prostytuować, po pierwsze, ponieważ jest to pierwszy krok do destrukcji i to destrukcji wielokierunkowej, po drugie, ponieważ było to bolesne, nawet w przypadku związku, w którym brakowało przede wszystkim miłości. Przez cały ten czas on nauczył się kontrolować, oczywiście w miarę, swoje uzależnienia, ona natomiast wciąż borykała się ze swoim uzależnieniem od „Tramalu“. Po tym jak się naćpała swoim ulubionym specyfikiem, jej zachowanie zmieniało się nie do poznaniu. Stawała się zobojętniała emocjonalnie, do przesady bezpruderyjna oraz rozwiązła seksualnie. Już od pewnego czasu próbował, z wątpliwą skutecznością, walczyć z tym jej uzależnieniem, jednak, w momentach, gdy wydawało mu się, że jego działania odnoszą jakiś skutek, jej narkomania schodziła do podziemia. Wtedy, gdy postanowili odmienić życie, szukać pracy, próbować rozwiązać wiele od lat nawarstwionych, nie rozwiązywanych wcześniej, problemów życiowych, on wpadł na idiotyczny pomysł. Postanowił handlować „Tramalem“, w związku z czym ów specyfik pojawił się w jej obecności. Zrobił to poniekąd nieświadomie, gdyż myślał, że ten problem, poniekąd jej już nie dotyczy, po drugie myślał, że realna gotówka, będzie stanowiła dla niej większą wartość.Tak, czy tak, okazał się ostatnim idiotą. Pewnego dnia okazało się, że wszystkie butelki były nadpite, albo prawie wypite. Zrobił jej karczemną awanturę, w dzień wyprowadzki rozbijał niedopite butelki pod śmietnikiem. Ona histerycznie płakała..
Jakiś tydzień, dwa tygodnie wcześniej, zaczęła dostawać napadów drgawkowych. Pewnego razu upadła pod sklepem, zbiegło się mnóstwo ludzi, kilka telefonów po karetkę, w końcu cały dzień spędzony w szpitalu. Kilka dni później, sytuacja poniekąd analogiczna.On obwiniał siebie, ponieważ kilka tygodni wcześniej zaaplikował jej lek, mający pomóc jej rzucić palenie, natomiast posiadający sam w sobie potencjał drgawkotwórczy. Był przekonany, że te napady drgawek były winą tej terapii, pewnie stąd ta wściekłość.
Terapia antynikotynowa również nie była czystym wymysłem. Jak wcześniej wspomniałem, mieszkali w wynajętym pokoju, podczas gdy w drugim pokoju (a mieszkanie było dwupokojowe), mieszkał Andrzej z Angelą. Nie byli oni wprawdzie parą, ale wspólnie dzielili pokój, ponieważ było to korzystne pod względem materialnym, ale co jest znacznie ważniejsze, byli w stosunku do siebie, nie dosyć, że zupełnie obojętni seksualnie, to zupełnie bezkofliktowi. Jest to o tyle istotne, ponieważ Angela była osobą, nie dośyć, że fałszywą, to do tego niezmiernie konfliktową. Była studentką trzeciego roku geodezji, potwornie przeświadczoną o swojej inteligencji, możliwościach oraz o urodzie. Jednym słowem, królowa autoidealizacji. Andrzej, dla odmiany był człowiekiem spokojnym oraz uczciwym, a do tego niezmiernie ugodowym. Pracował jako kierownik średniego szczebla w jednym z koncernów motoryzacyjnych. Odnosił wrażenie, że Andrzej był pod bardzo silnymi wpływami Angeli. Angela, jak wspomniałem, osoba niezmiernie konfliktowa, regularnie doprowadzała do kłótni, bez jakiejkolwiek istotnej przyczyny. Jako przykład można byłoby przedstawić, intensywne i przepełnione eksplozjami, poszukiwanie sprawcy, który odważył się zostawić okruszki na kuchennym stole, ale to tylko jeden, głupi przykład.Angela miała jeszcze jedną, istotną cechę-nienawidziła dymu tytoniowego, Samantha natomiast, bo tak miała na imię dziewczyna z którą mieszkał, była namiętnym palaczem. Potrafiła wypalić dwie paczki, każda po dwadzieścia cztery papierosy, w ciągu dnia i chociaż starała się robić to w oknie, nie było najmniejszej możliwości, aby zamaskować zapach dymu tytoniowego, który rozprzestrzeniał się w całym mieszkaniu.. Nietrudno się domyślić, że już po kilku dniach koegzystencji, doszło do potwornej awantury, której konsekwencją była wizyta właściciela, podczas której dowiedzieli się o konieczności opuszczenia pokoju do końca miesiąca. Dla niego okres ten był dla odmiany, kolejną przerwą w paleniu papierosów. Przerzucił się na tabakę. Stało się to podczas ostatniego, wiosennego pobytu w mieście B, podczas którego odkrył właśnie tabakę “Kensington“. Szybko zrozumiał, że ta forma nikotyny jest w stanie zastąpić tytoń, dokładnie tak, jak przed laty pastylki „Niqutin“. No więc po raz kolejny się przerzucił. Przed upływem miesiąca zaczęli szukać nowego pokoju. Trafiali na róźne dziwne miejsca. Jedno z takich miejsc, pokój do wynajęcia, mieszczący się w jednym z ciekawszych architektonicznie miejsc, znajdował się w mieszkaniu, które przedstawiało specyficzny wygląd. Niedosprzątane wymiociny na podłogach, powybijane szyby, w skrócie rozpierdol totalny. Okazało się, że pokój, którzy mieli wynająć, wynajmowała wcześniej para studentów, którzy nie dość, że nie zapłacili ani grosza, to przez dwa tygodnie koncentrowali swoją aktywność na chlaniu i dewastowaniu mieszkania. Ccieli z ciekawości przejąć ten pokój, ale nic z tego nie wyszło. Znaleźli pokój na krótko przed upływem terminu wypowiedzenie w mieszkaniu wynajmowanym przez studentów teologii. Stwierdzili, że na lepsze towarzystwo trafić nie mogli, więc decyzję podjęli natychmiast. Właściwie byli już w trakcie dłuższej przeprowadzki, gdy wybuchła afera z „Tramalem“.
Rozbijał butelki z „Tramalem“, ona histerycznie płakała. Minęło kilka minut. Odpaliła papierosa, po czym wspólnie odeszli w kierunku przystanku autobusu nocnego. Trzymając w rękach resztkę dobytku, definitywnie żegnali Niedzielną, przenosząc się na Granitową...cdn