Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 44:Dzień dłużył się niemiłosiernie . Kochanie...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


Dzień dłużył się niemiłosiernie.

- Kochanie, jedziesz z nami na zakupy? -głos Daniela wyrwał ją z zamyślenia.

- Bardzo chętnie bym pojechała, ale nie najlepiej się dziś czuję kochanie - odpowiedziała - położę się dziś wcześniej spać.

- W porządku. Niedługo wrócimy - to mówiąc pocałował żonę w usta i wziąwszy siostrę pod pachę wyszli z domu.

Została sama ze swoimi myślami.



***

Leżąc na szpitalnym łóżku Krzysztof rozmyślał o Justynie. Przeniesiono go na zwykłą salę, jednak stale był nad nadzorem lekarzy i pielęgniarek, którzy zaglądali do niego co dziesięć minut.

Uśmiechał się widząc ich twarze i próbował nawiązać rozmowę, jednak za każdym razem słyszał, że musi się oszczędzać i zbierać siły. W końcu zasnął znużony swoją sytuacją, jako człowieka po wypadku, któremu nic nie wolno było.



***

Monika wraz z bratem wrócili z zakupów po trzech godzinach. Justyna nie spała wyczekując ich powrotu. Podczas ich nieobecności podjęła pewną decyzję i nie zamierzała się z niej wycofywać.

Kiedy wszyscy już usiedli w salonie i zaczęli oglądać zakupy, spytała męża.

- Kochanie, czy pojedziemy dziś do taty?

- Dziś już byliśmy jak spałaś - powiedział Daniel - myśleliśmy, że nie chcesz tam jechać.

Na chwilę zapadła cisza.

- Nie mówiłam, że nie chcę jechać - wyrecytowała słowa powoli, starając się ukryć poddenerwowanie - zawieziesz mnie do taty czy dasz mi kluczyki? - spytała.

Daniel spojrzał na Justynę nie kryjąc zdziwienia.

- Dasz radę sama prowadzić?

- Oczywiście kochanie. To przecież nie jest daleko. Co sobie o mnie pomyśli twój ojciec wiedząc, że jestem na miejscu a go nie odwiedzam?

Tym zdaniem wygrała z nieufnością męża, który po chwili wręczył jej dokumenty i kluczyki.

- Tylko nie siedź zbyt długo.

- Nie będę - ucałowała Daniela i wyszła. Po kilkunastu minutach była pod szpitalem. Zaparkowała samochód i weszła do środka. Odszukała gabinet lekarski i pukając weszła do środka.

- Dzień dobry, w czym mogę pani pomóc - odezwał się młody lekarz.

- Chciałabym się dowiedzieć o stanie zdrowia mojego znajomego. Przywieziono go wczoraj z wypadku.

- A tak. Leży na sali numer dwanaście. Jego stan jest dobry.

- Dziękuję - to mówiąc wyszła.



***

Śniło mu się, że jedzie samochodem do Mikołajek i ma wypadek. Odgłos gniecionej blachy wybudził go ze snu. Otworzył oczy i ujrzał stojącą przy nim Justynę.

- Czy jestem już w niebie aniele? - zapytał cicho.

Po jej twarzy spłynęły łzy.

- Nie Krzysiu, jesteś w szpitalu - to mówiąc, chwyciła jego dłoń i ściskając przytuliła do swego policzka...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.