Dzień, który zmienił wszystko.

Opis świata:

Cała historia zaczyna się 1154 roku w wiosce Wodsafsawern. Regon był bardzo blady i chudy, nosił łachmany i miał czternaście lat, mimo ulewnego deszczu i ponurych grzmotów ,przedzierał się przez las znajdujący się niedaleko jego domu. Ten las znał jak własną kieszeń bo tylko wśród drzew czuł się wolny od krzywd wyrządzanych przez swoich rodziców. Spędził też tam wiele dni na polowaniu na zające, wiewiórki i innych zwierząt, które mógł potem usmażyć na ognisku i zjeść. Wędrówka przez las zajęła mu co najmniej godzinę, ale nie chciał się wycofywać. Przedzierał się z trudem przez krzewy, łagodnie odgarniając splątane gałązki. Ale mimo to kilka kolców porysowało mu dłonie, a inne zaczepiły o koszulę i rozdarły ją w dwóch miejscach. Już wyobrażał sobie krzyk matki, kiedy zjawi się w domu. - i co gamoniu? - powie patrząc na niego gniewnym spojrzeniem . - Znowu zniszczyłeś ubranie! Gdzie byłeś cały dzień diabelskie nasienie? Jesteś dla mnie przekleństwem, chłopcze. Nienawidzę tej twojej paskudnej mordy. Jesteś głupi, chłopcze i leniwy. Niewart czasu wysiłku ani jedzenia. Jesteś bezwartościowy chłopcze,. Nie wart nawet wysiłku by cie zabić. A on jak zwykle będzie stał z pochyloną głową czekając na nieuniknione ciosy, które spadną na głowę , kark i plecy. Ciosy bardziej upokarzające niż bolesne, bo drobne pięści matki nie sprawią ma ani bólu, ani nie będą w stanie zrobić krzywdy. Ale jeśli wszystko pójdzie źle, to w domu pojawi się ojciec i jak zwykle chwyci za kij. Zeszłej zimy stłukł Regona Tak że pluł i sikał krwią. Próbował się bronić ale upór tylko rozwścieczał ojca Regona. Ten wielki mężczyzna bił go z zaciekłą zawziętością, a kiedy Regon upadł na ziemię kopał butami o ciężkich podeszwach. Regon pamiętał doskonale jak skulił się obejmując rękami głowę a ojciec wtedy kopał go w plecy i nerki. Chłopiec został na podłodze , a pod językiem czuł smak krwi spływającej ze zmiażdżonych warg i rozciętego języka. Najgorsze było to że nie mógł nic zrobić. To nie raz stał nad ojcem z nożem w ręku i nienawiścią wpatrywał się w jego twarz. Słuchał spokojnego, przesączonego przepalanką oddechu i zastanawiał się co by było, gdyby pchnął ostrzem pod serce. Czy ojciec jeszcze zdążyłby otworzyć oczy i zobaczyć kto nad nim stoi? Regon w marzeniach upajał się tą chwilą. Tym pozbawionym zrozumienia przerażeniem, które zobaczy w źrenicach swego oprawcy. A potem błaganiem. Jednak nigdy nie zdobył się na zrealizowanie swoich marzeń. Nie z miłości czy z szacunku bo tych uczuć nigdy nie zaznał. Ale ze zwykłego strachu. Co będzie, kiedy ostrze nie trafi , lecz ześlizgnie się po żebrach lub ramieniu, a wtedy ojciec wstanie ? Regon wolał nie myśleć co by mogło się wydarzyć dalej. A nawet gdyby zabił ojca to jaki los go czeka? Tu miał przynajmniej dach nad głową i jedzenie. Ciepły kąt w zimie no i resztki pożywienia pozostawionych przez litościwych sąsiadów. Poza wioską czekał go tylko głód i dzikie zwierzęta. Regon z tęsknotą wpatrywał się w horyzont i zastanawiał co znajduje się po drugiej stronie lasu, na końcu rzeki czy za górami. Potrafił tak nieraz przesiedzieć cały dzień i wracał do domu dopiero, kiedy słońce rozmazywało się po niebie.

Dopisy:

1. Regon przedzierał się przez coraz...  01.06.2009 czytaj»
2. Wypadł z jaskini i spojrzał na swoją dłoń...  24.07.2010 czytaj»