Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 89: Dzień mijał im bardzo pracowicie . Kolejne...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Dzień mijał im bardzo pracowicie. Kolejne, gotowe już dania były odstawiane do lodówki. Każdy miał jakieś zajęcie i nikt nie marnował czasu. Około godziny szesnastej usiedli wreszcie aby zjeść późny obiad, na który składała się sałatka warzywna, ryby smażone w cieście i świeżo upieczony przez pana Stanisława chleb z ziarnami, którego zapach przywoływał wspomnienia z dzieciństwa. W szklankach parowała herbata z domieszką soku malinowego, tworząc doskonałą harmonię zapachową. Wszyscy pałaszowali posiłek z nieukrywanym apetytem. Gdyby ktoś spojrzał na to z boku, powiedziałby, że to nie są dobrzy znajomi tylko rodzina. W gruncie rzeczy Krzysztof był dla pana Stanisława prawie jak syn. Spędzili razem mnóstwo dobrych i złych dni. Znali się prawie na wylot i rozumieli się bez słów. Czasami wystarczyło jedno spojrzenie. Było w tym coś urzekającego. Atmosfera świąt dodatkowo uwypuklała panującą między mężczyznami niewidzialną więź. Kiedy skończyli posiłek, wszyscy zgodnie zabrali się za porządki.

- Krzysiu, może ubralibyście z panem Stanisławem choinkę – zaproponowała Bożenka.

- Tą co zwykle? – zapytał gospodarza.

Ten spojrzał na niego i mrugając okiem powiedział:

– Tą co zwykle Mikuś.

Oboje zniknęli bez słowa wyjaśnienia wprawiając w zdumienie Bożenkę.

- Co oni znowu kombinują? – zapytała samą siebie – ciekawe co to za choinka będzie?

Rzucając się w wir dalszej pracy zapomniała zupełnie o dręczących ją pytaniach. Dopiero powrót zmarzniętych i roześmianych mężczyzn oderwał ją od kulinarnych manewrów.

- Chcielibyśmy ci coś pokazać – powiedział Krzysztof do siostry.

- Co takiego? – spytała z nieukrywaną ciekawością.

- Proszę założyć tę przepaskę na oczy – pan Stanisław podał jej czarny i miły w dotyku materiał.

Spojrzała pytająco na brata.

- Nie bój się. Załóż ją – powiedział Krzysztof i pomógł siostrze zawiązać przepaskę. Poczuła uchwyt jego dłoni i podążyła po omacku jego śladem. Zatrzymali się na chwilę i założyli jej kożuch, po czym usłyszała otwieranie drzwi i znaleźli się na dworze. Po przejściu około piętnastu kroków zatrzymali się.

- Możesz już zdjąć opaskę Bożenko – powiedział Krzysztof puszczając jej dłoń.

Gdy ją zdjęła, ujrzała, że stali tuż obok stawu. Dokoła panowała ciemność i nie widziała nic co mogłoby przypominać świąteczną choinkę.

- To ma być ta niespodzianka?- zapytała z lekkim oburzeniem.

- Nie – uśmiechnął się pan Stanisław i nacisnął guzik w pilocie, który trzymał w dłoni. – To jest ta niespodzianka.

Potężna fala światła zalała otoczenie i dopiero teraz kobieta zorientowała się, że stoi do choinki plecami. Gdy się obróciła zaniemówiła z wrażenia. Piękny i rosły srebrny świerk obwieszony był mnóstwem złotych i czerwonych bombek. Łańcuchy, słodycze, lampki w kolorach bieli i błękitu, wszystko to sprawiało wrażenie bajki.

- Jest cudowna – zdołała wykrztusić z siebie i łzy szczęścia popłynęły jej po policzkach.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.