Nieudacznik  zobacz opis świata »

Dopis 10:Dzień sadu ostatecznego zbliżał się...

« poprzedni dopis
 
Dzień sadu ostatecznego zbliżał się nieubłaganie, a Lenvar chodził coraz bardziej rozpromieniony. Nadal potykał się i trafiał we wszystko tylko nie w cel, lecz teraz Kalserowi zdawało się, że chłopak w ogóle nie przejmuje się swoimi porażkami. Chodził i wywracał się uchachany, znikał na całe wieczory, a gdy wracał,miał uśmiech najedzonego kota. Gdyby zobaczył go ktoś inny niż sarny, jak w środku nocy biega po lesie, umarłby ze śmiechu albo zwątpił w jego poczytalność. Lenwar bowiem z widocznym uwielbieniem wchodził na drzewa, tylko po to, żeby z nich spaść. Z pełnym zachwytem uderzał pięścią w ziemię, skakał i wpadał w krzaki. Ogólnie rzecz biorąc, zachowywał się jak rozradowany masochista…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

wracał,[ ]miał




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.