Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 99: Dzień wigilii był pełen niespodzianek...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Dzień wigilii był pełen niespodzianek. A największą niespodziankę sprawił wszystkim sam gospodarz. Podczas, gdy Krzysztof wraz z siostrą nakrywali do stołu, dało się słyszeć, że ktoś wchodzi do domu. Nie przerywając swoich czynności ustawiali talerze, gdy nagle dotarło do nich, że pan Stanisław nie jest sam. Spojrzeli na siebie nawzajem i po chwili oboje zmierzali do sieni. Stał tam gospodarz w towarzystwie kobiety. Gdy się odwrócił twarzą do nich, ujrzeli o dziesięć lat młodszego człowieka. Krzysztof w mig zrozumiał co się stało. Uśmiechnął się i łzy zakręciły mu się w oczach. Niezręczną ciszę przerwał pan Stanisław.

- Pozwólcie kochani, że wam kogoś przedstawię. To jest Sylwia.

- Dobry wieczór – skłoniła się kobieta.

- Dobry wieczór – odpowiedzieli oboje z Bożenką, po czym Krzysztof podszedł i przywitał się z gościem ściskając dłoń – bardzo mi miło panią poznać. Krzysztof jestem, przyjaciel szefunia. To znaczy chciałem powiedzieć pana Stanisława – poprawił się lekko zmieszany - a to moja siostra Bożenka.

- Dobry wieczór – ukłoniła się raz jeszcze Bożenka i też uścisnęła dłoń kobiety.

- Miło mi was poznać. Stasiu mi zdążył o was trochę opowiedzieć, zanim zaprosił mnie na wigilię.

Oczy pana Stanisława błyszczały jak gwiazdy, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.

- To ja dołożę jeszcze jedno nakrycie powiedziała Bożenka i ruszyła w stronę kuchni.

- Pomogę pani - powiedziała Sylwia i ruszyła w ślad za kobietą zostawiając mężczyzn samych.

- A więc takie sprawy miał pan do załatwienia w Krynicy? – powiedział Krzysztof - czy mam rozumieć, że powiedział jej pan o swoim uczuciu? – spytał z ciekawością.

- Jeszcze jej nie powiedziałem Mikuś.

- A kiedy pan zamierza to zrobić? – uniósł brwi do góry.

- Dziś wieczorem, gdy będziemy składali sobie życzenia. Chodź ze mną coś ci pokażę – to mówiąc pociągnął Krzysztofa na piętro. Znaleźli się w bibliotece, gdzie już dawno nikt nie przebywał. Pan Stanisław sięgnął do szuflady biurka i wyjął stamtąd małe pudełko. Gdy wyjął zawartość i przybliżył w stronę światła, oczom Krzysztofa ukazał się mały złoty pierścionek z pięknym błękitnym oczkiem.

- Prawda, że piękny? – spytał.

- Powiedziałbym, że jest cudowny. Skąd pan go ma? – spytał.

- Kupiłem go trzydzieści lat temu, gdy spotkałem Sylwię po raz pierwszy. Chciałem na następnym spotkaniu prosić, żeby go przyjęła, ale jak już wiesz z naszej rozmowy, nie miałem okazji tego zrobić.

- Trzydzieści lat – zdumiał się Krzysztof.

- Tak synu, trzydzieści lat – celowo użył słowa synu obserwując reakcję Krzysztofa.

- To jest prawdziwa miłość. Bynajmniej z pana strony. A jak sprawa wygląda u pani Sylwii? – zapytał.

- Jest wdową od dwunastu lat. Jej mąż zginął w górach przysypany lawiną. Od tamtej pory wciąż się wahałem czy wrócić na start i poprosić ją o rękę, ale po dzisiejszym poranku podjąłem decyzję. Wszystko dzięki tobie Mikuś.

- Niech pan nie przesadza. Ja też dzięki temu zrozumiałem co mam dalej robić – wspomnienia o Justynie wróciły niespodziewanie. Momentalnie dotarło do niego, że wciąż nie wiedział co się z nią działo. Muszę spróbować się do niej dodzwonić – to mówiąc wyszli razem z pokoju. Krzysztof szybko dotarł do siebie i wziął telefon z blatu stolika. Wybrał numer Justyny i czekał. Po kilku sekundach usłyszał w słuchawce.

- „Abonent czasowo niedostępny. Prosimy spróbować później.” Zrezygnowany usiadł na łóżku i zaczął pisać wiadomość.

-„ Moja droga. Nie wiem co się z Tobą dzieje, ale wiedz, że wciąż o tobie myślę. W tym szczególnym dniu jakim jest wigilia, przyjmij ode mnie życzenia szczęścia, zdrowia, pogody ducha i spełnienia marzeń. Nie mogę przyjść do ciebie osobiście, ale moje myśli są wciąż przy tobie. Pozdrawiam cię z pięknych okolic . Krzysztof.” Nacisnął przycisk wyślij i odłożył telefon na stół, po czym wstał i poszedł na dół, gdzie wszyscy już czekali przy stole.

- Zanim zaczniemy spożywać ten posiłek pragnę abyśmy się pomodlili – przemówił pan Stanisław – i zaczął modlitwę. Po chwili dołączyli do niego pozostali. Sylwia stała po jego lewej stronie, a rodzeństwo było z prawej. Po skończonej modlitwie wziął do ręki opłatek i łamiąc się z Sylwią zaczął mówić.

- To co teraz powiem Sylwio, chciałem powiedzieć tobie trzydzieści lat temu. Nie znam twojej odpowiedzi, ale dopóki nie ma pytania, nie może jej być. Dlatego tutaj, w tym właśnie miejscu, mając za świadków tę oto parę, zanim złoże tobie świąteczne życzenia, chciałbym zadać Tobie pytanie – przerwał na chwilę sięgając do kieszeni. Trzymając w drżących palcach ów pierścionek, który pokazał Mikusiowi na górze kontynuował swoją wypowiedź. – Chciałbym ci powiedzieć, że po tylu latach zrozumiałem, że jesteś dla mnie kimś więcej aniżeli dobrą przyjaciółką. Chciałbym ci powiedzieć, że trzydzieści lat temu byłaś dla mnie całym światem, który kochałem całym sercem i tak jest do dziś. Wiem, że jestem mocno spóźniony, ale ten oto młody mężczyzna – tu wskazał na wzruszonego Krzysztofa - uświadomił mi, że nigdy nie jest za późno, dlatego Sylwio chciałbym cię zapytać, czy zechciałabyś mnie za męża?

- Tak bardzo chciałam to usłyszeć Stasiu – powiedziała nie kryjąc wzruszenia Sylwia i wzięła do ręki jego dłoń – moja odpowiedź brzmi tak – to mówiąc pozwoliła wsunąć sobie na serdeczny palec pierścionek. Krzysztof nie krył wzruszenia. Podszedł do pana Stanisława i z trudem życzył im wszystkiego najlepszego. Bożenka nie zostając z tyłu również dołączyła do życzeń. Gdy tylko trochę ochłonęli, pan Stanisław chwytając opłatek w dłoń ruszył z życzeniami w stronę Krzysztofa.

- Jest również coś, co chciałem tobie Mikuś powiedzieć – zaczął niepewnie.

- Wal śmiało szefuniu – powiedział szczęśliwy Krzysztof. Ten spojrzał na niego z trudem powstrzymując łzy.

- Wiesz, że nigdy nie miałem dzieci. Dlatego chciałbym się zapytać, czy ty mógłbyś być moim synem?

Krzysztofa zatkało. Stał tak przez chwilę zamyślony, jakby nie wierzył w to co usłyszał. Po chwili z jego ust dało się słyszeć cichutkie – chciałbym tego tato. Obaj mężczyźni padli sobie w objęcia i ze łzami szczęścia ściskali się długo. Bożenka wraz z Sylwią również nie kryły wzruszenia. W tej właśnie chwili, w czasie jednego wigilijnego wieczoru stali się szczęśliwą i kochającą się rodziną. Świąteczna atmosfera zbliżyła ich bardzo do siebie, a decyzje które podjął pan Stanisław były najwspanialszymi świątecznymi prezentami. On sam zyskał rodzinę, a rodzeństwo zyskało rodziców. Przed nimi była jeszcze długa droga, ale ważne było, że w nią wyruszyli. Za oknami zaczął prószyć śnieg, a przy stole Sylwia zanuciła kolędę.

- Cicha noc…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Piękna wigilia! Wzruszyłam się... plusik :)


Starałem się nie płakać jak to pisałem, ale się nie dało. Dziękuję :)


Za wzruszenia, które dostarczasz


...popłakałam się ze wzruszenia - wspaniałe :)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.