Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 445:Dziesiąty listopada Anno Domini...

« poprzedni dopis
 

wicca_as 14

Od: 08.11.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 1,

Dopisów: 44,


Dziesiąty listopada Anno Domini 2008



Dzień przed Wielkim Świętem Mohery znowu wyszły na ulicę. Dyskretnie, zza uchylonej lekko firany przyglądam się ich niememu przemarszowi w stronę kościoła. Przystanęły na chwilę przed spożywczym, ot, tylko po to, by poprawić zsunięte przez wiatr berety i obrzucić pełnym potępienia wzrokiem siedzących na jego schodach żuli. Ci uśmiechnęli się do nich na wpół bezzębnym ustami i wznieśli do góry puste już butelki po miejscowym winku- wiadomo, u nas na wsi, kultura rzecz święta.

Hmm...Skręciły za rogiem. Muszę zmienić punkt obserwacyjny.

Błyskawicznie niczym pantera dopadam kuchennego parapetu, by ujrzeć koniec tej specyficznej procesji. Mohery ani na moment nie zmieniły tempa marszu. Ciągle idą tak samo. W ciszy. W skupieniu. Mieląc w ustach pogardliwe słowa. Nie, teraz nie mogą ich z siebie wyrzucić, jeszcze nie czas, najpierw na mszę...

Nagle, wbrew planom, ich równowaga zostaje zaburzona przez wrzeszczącego przeraźliwie dzieciaka, który niepomny na nauki kościoła postanowił rzucić się na nie z wielkanocną strzelbą na wodę.

Przeklęty!, zdają się wtedy mówić ich spojrzenia. Jak śmiesz znieważać najgorliwszych wyznawców jedynej słusznej religii?!

Zawstydzona odsuwam się od okna, czując, jak te spojrzenia palą moją skórę niemal jak języki ogni piekielnych.

Mohery idą dalej, zaraz znikną za kościelną bramą. A jutro? Jutro będzie Wielkie Święto, czas spokojnego lenistwa, za to od środy znów zacznie się pokorne kłanianie dostojnym sąsiadkom i wmawianie sobie, że nie patrzą na mnie jak na dowód na zbliżającej się Apokalipsy.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

padłam ze śmiechu> plus, a ja daję rzadko;)


no i rzadko się śmieje;)


Tym bardziej dziękuję :)


Za to, że jak Cas padłam ze śmiechu.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.