Kamienne Serce  zobacz opis świata »

Dopis 6:Dziewczyna poderwała się z krzesła...

« poprzedni dopis
 

Maripossa 10

Od: 05.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 1,

Dopisów: 76,


Dziewczyna poderwała się z krzesła, jak gdyby nie mogła doczekać się, kiedy założy nową sukienkę. Wybiegła z kuchni. Od razu za drzwiami zwolniła i spokojnym krokiem poszła do swojego pokoju. Miała wyrzuty sumienia z powodu okłamywania ojca, ale usprawiedliwiała się tym, iż robiła to, aby nie sprawić mu przykrości.

Na łóżku spostrzegła sporej wielkości paczkę. Rozerwała papier - nie było tam spodziewanej sukienki, lecz czarna peleryna z karminowoczerownym podszyciem. Do rękawa przyczepiona była karteczka, na której ktoś pospiesznie napisał: "Pilnuj jej jak oka w głowie i utrzymuj jej istnienie w tajemnicy. Jest bardzo ważna, ale dlaczego, dowiesz się w swoim czasie. Życzę Tobie i Twojej rodzinie wszystkiego najlepszego. Niech Wam się dobrze wiedzie". List nie był podpisany.

Desire pismo wydało się dziwnie znajome, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć, skąd je zna. Miała wrażenie, że widziała wiele stron zapisanych tą ręką, ale w dalekiej przeszłości, która zostawiła w jej pamięci jedynie nikły ślad, nawet nie wspomnienie, lecz tylko zarys lub cień.

Z zamyślenia wyrwało ją wołanie z dołu. Pośpiesznie upchnęła zawiniątko w szufladzie i zbiegła po schodach. Na dole czekał na nią ojciec oraz brat.

- Gdzieś ty była? - zapytał lekko poirytowany mężczyzna. - Już od pół godziny wołamy cię na podwieczorek. A propos, jak ci się podoba sukienka?

- Sukienka? Jaka sukienka? Ach! Nie widziałam jej jeszcze. Ojcze, gdzie ją położyłeś?

- Powiesiłem ją w twojej szafie. Przymierz ją i przyjdź tu do nas. Sorbet malinowy czeka.

Desire wbiegła z powrotem na piętro. Na drugim końcu korytarza mignęła jej jakaś postać. Krzyknęła za nią, ale ona jakby rozpłynęła się w powietrzu. Dziewczyna natychmiast o niej zapomniała. Jak gdyby nigdy nic, poszła do pokoju i założyła sukienkę (z ciemnobłękitnej satyny, z białymi różyczkami). Zeszła ostrożnie na dół (suknia była nieco za długa), ale rodziny tam nie było. Pomyślała więc, że może są w kuchni, ale i tam nikogo nie zastała...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Wpis wporządku ;) Cieszę się, że wyszłaś z inicjatywą o pelerynie, to wzbogaca fabułe =) chciałam prosić, abyś poprawiła wzmiankę o crossantach bo wątpię, aby w XIX wieku one był ^^


Dobrze, nie ma sprawy, croissanty zaraz zamienię na coś innego. Cieszę się, że podoba Ci się mój wpis; w końcu to Twoje opowidanie. :)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.