Agata  zobacz opis świata »

Dopis 35:dzięwiećtnasty lutego dwutysięcznego...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


dzięwiećtnasty lutego dwutysięcznego dziesiątego z roków pańskich anne domminni BC (widzisz pamiętniczku, jak dużo pisania, ludzie są szajbusami, sami sobie to zrobili! O ileż łatwiej używać by było hieroglifów!)



Nie napisałam ci o tym pamiętniczku (bo byłam już za bardzo śpiąca), ale wczoraj się zdarzyło coś dziwnego. Pamiętasz, jak pisałam ci o Łukaszu, co to stał za firanką? No to wczoraj taka akcja była, siedziałam sobie wieczorem pod kocykiem i oglądałam moją telcię ulubioną (czy „M jak miłość” jest kontynuacją „W jak wągier” z mego pierwszego wpisu?), a tu słyszę wołanie za oknem. A że ktoś wołał moje imię, to pomyślałam, że mnie woła. No i wychylam się przez okno, a tu patrzę, że to Łukasz. No i pytam się go co się stało, a on mi mówi, że mnie przeprasza za to, co w szkole było! Kumasz, pamiętniczku? Przeprosił mnie! Tak mi szczęka opadła, że musiałam ją ręką trzymać, żeby nie spadła z tego okna. No i on pyta, czy mu wybaczam. No to powiedziałam, że nie ma tak łatwo, że dyr mnie chciał wyrzucić ze skul i musiałam się upokarzać, żeby tego nie zrobił! (A co! Mniej więcej prawda) I powiedziałam, że jeśli chce żebym się nie gniewała, to musi przez trzy dni chodzić w papierowej torbie na głowie, tylko dziurki na oczy niech se zrobi! Ha! Zarządziłam, co pamiętniczku? No i on się zapytał, czy wtedy nie będę go już biła. No to powiedziałam mu, że nie wiem, że to od niego zależy. No i on wtedy mi podziękował i powiedział, że mu to ciągle w myślach siedzi, a takie uderzenie plaskaczowe, to jest ponoć hańba na honorze mężczyzny, która zostaje na całe życie! Serio, tak powiedział! Ale go urządziłam, pamiętniczku! Na cały żywot. No a potem zniknął, ten Łukasz, to znaczy chyba sobie poszedł, ciemno już było jak u diabła w odbycie, to nic nie widziałam.



Za to niezłą glebę zaliczyłam, kiedy zobaczyłam dziś w szkole Łukasza w torbie na głowie! O jeny, a ja już zaczęłam myśleć, że to wczoraj spotkanie, normalnie snem było! To mi się szkoda chłopaka zrobiło, nie myślałam, że to tak na serio weźmie. Szczególnie, że komuś powiedział, że to ja mu tak kazałam i się od razu rozeszło. Nikt nie był pewien, ale wszyscy szeptali. No to podeszłam do Łukasza na przerwie, położyłam mu rękę na ramieniu i mówię mu, że to nie tak dosłownie mówiłam o tej torbie, a on jak zobaczył, że ja to ja, to zaczął krzyczeć, wyrwał się i uciekł. On się chyba naprawdę mnie zaczął bać! Choć już mu zapewne trochę przechodzi, bo dziś już nie siedział za firanką, a zwyczajnie usiadł ze mną w ławce (choć na samym skraju) (jak pamiętasz pamiętniczku Łukasz siedzi ze mną bo Kinia usiadła z moim bojem. To dziwne, bo przecież mógł by usiąść z Karolcią, skoro mnie tak nie lubi. Ona mu na każdej przerwie to niemal proponuje, ale on nie chce. Może jej się jeszcze bardziej boi?)

Dzisiaj na polskim baba jeszcze zaogniła sytuację. Kazała Łukaszowi zdjąć torbę z głowy. No to on w końcu zdjął, choć baba tak czy siak się wkurzyła (niektóre jędze tak mają) i się go spytała, że co, dziewczyna mu kazała torbę nosić, to on nosi, jak ten idiota? Wtedy on się zrobił czerwony jak burak i szybko z powrotem torbę założył. A mi się go szkoda zrobiło, bo co niby miał tej flądrze odpowiedzieć? Więc jako sprawczyni zamieszania, poczułam się w obowiązku go bronić, wstałam i powiedziałam babie, że to nie jest śmieszne i żeby sobie takich głupich żartów nie robiła. Na to baba powiedziała, że skoro już stoję, to żebym nie siadała, bo zgłosiłam się na ochotnika do odpowiedzi. Widzisz pamiętniczku, jakie baby chodzą po świecie? Dzieci nie mają, żeby się na nich wyżywać, to wyżywają się na cudzych! Tak, tak Landryno! Który chłop, chciałby taką potworę, co to grubsza jest niż szersza i łatwiej się ją przeskakuje, niż obchodzi naokoło, która się toczy zamiast iść, a której tak z gęby jedzie, że wszystkie muchy do niej lecą. No więc, baba, robiąc złośliwą minę zapytała się mnie jaką książkę ostatnio czytałam i żebym o niej opowiedziała. No to jej powiedziałam, że czytałam trylogię o wampirach! „Zmierzch” i „Księżyc w nowiu” i cośtam jeszcze. No i powiedziałam, że to było o wampirach i o ludziach i o nieodepilowanym wilkołaku, a baba postawiła mi 4, bo powiedziała, że nie sądziła, że jestem w stanie zadrukowaną kartkę papieru przeczytać i w ogóle, coś tam mi powrzucała, co to nie rozumiałam, co. Normalnie, widzę, że tu taki poziom w tej klasie, że prymuską jeszcze zostanę! Nikt jednak wielkich oczu nie robił na to, moje laski nie piszczały, bo wszyscy chyba mnie znielubieli za tą torbę na głowie Łukasza.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Bomba! Bomba! Bomba! Więcej takich wpisów proszę!


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.