Dziś było nudno...myślał John Walkes siedząc na więziennej pryczy, myślał, co by tu porobić. Od wielu lat siedział w więzieniu, ale dziś wyjątkowo nie wiedział co robić.
Do celi podszedł policjant.
- John Walkes, twój syn dzwoni. Mówi, że pilne.
John się zdziwił,bo jego syn nigdy nie dzwonił- Policjant otworzył celę i zaczął prowadzić Johna do telefonu.
Mężczyzna wziął słuchawkę do ręki,i usłyszał zapłakany głos.
- Oni chcą mnie zabić Tato, pomóż.
John nie wiedział, co się dzieje.
- Synu o co chodzi?
- Mój kumpel mnie wystawił. Gangi chcą mnie zabić. Proszę, pomóż. - rozłączył się.
John był zdenerwowany. Wiedział, że musi mu pomóc.
- Idziemy- powiedział policjant. John kopnął go w brzuch i ciosem prostym powalił na ziemię. Zaczął iśĆ w stronę drzwi, ale drogę zagrodzili mu policjanci...
Do celi podszedł policjant.
- John Walkes, twój syn dzwoni. Mówi, że pilne.
John się zdziwił,bo jego syn nigdy nie dzwonił- Policjant otworzył celę i zaczął prowadzić Johna do telefonu.
Mężczyzna wziął słuchawkę do ręki,i usłyszał zapłakany głos.
- Oni chcą mnie zabić Tato, pomóż.
John nie wiedział, co się dzieje.
- Synu o co chodzi?
- Mój kumpel mnie wystawił. Gangi chcą mnie zabić. Proszę, pomóż. - rozłączył się.
John był zdenerwowany. Wiedział, że musi mu pomóc.
- Idziemy- powiedział policjant. John kopnął go w brzuch i ciosem prostym powalił na ziemię. Zaczął iśĆ w stronę drzwi, ale drogę zagrodzili mu policjanci...


