Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 318:Dziś miałam jeden z tych...

« poprzedni dopis
 

Cynthia 85

Od: 24.04.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 4,

Dopisów: 257,


Dziś miałam jeden z tych bardziej 'refleksyjnych' dni. Okazało się, że podczas sprzątania (które - nawiasem mówiąc - zdaje się nie kończyć) jest mnóstwo czasu na myślenie o różnych sprawach. A rozmyślałam o tzw. 'braniu kogoś na litość'. Cokolwiek niedawno, bo jakoś tak rok temu, sama próbowałam zwrócić na siebie uwagę np. płaczem, czy manifestowaniem się ze swoim cierpieniem. Jak o tym teraz myślę, to owszem, chce mi się płakać, ale ze śmiechu. No bo jak mogłam w ogóle myśleć, że takie rozczulanie się nad sobą może w czymś pomóc? Niektórym się udaje, ludzie im współczują i wciąż pocieszają. Ale takie działanie jest dobre na krótką metę. Wymyślasz sobie coraz to nowe tragedie, a potem przestajesz je kontrolować i wszystko się wydaje. A prawda jak oliwa. Denerwują mnie ludzie, którzy chcą grać na uczuciach innych - zapewne dlatego, że sama to kiedyś robiłam. Teraz, z perspektywy czasu, wydaje mi się to żałosne. Ktoś może mieć na ten temat inne zdanie, wiem. Ja wygłaszam tylko swój punkt widzenia, zważając na to, że już przeżyłam coś takiego. Dobija mnie też dziwny zwyczaj cięcia się w tzw. 'krytycznych sytuacjach bez wyjścia'. Większość (mam taką cichą nadzieję, że nie wszyscy) tną się, bo 'inni też to robią'. Boże, a gdzie tu sens? A może to ze mną jest coś nie tak pod tym względem? Bo czy sprawianie sobie bólu jest przyjemne (masochiści proszeni o opuszczenie rąk!)? I jeszcze coś - nie ma problemów bez wyjścia. Ja sama jestem chodzącym problemem bądź kompleksem. Zwał jak zwał. Ważne jest to, że wiem, czym są problemy. Nie powiem, że psycholog mi nie pomógł, bo w pewnym stopniu było ze mną lepiej, niemniej nadal mam stany depresyjne i melancholijne nastroje. Wiecie co? Nigdy nie pomyślałam, żeby chwycić za żyletkę bądź wyrządzić sobie inną krzywdę, a miałam kilka naprawdę niezłych załamań nerwowych. Ból fizyczny nie ugasi psychicznego. A samobójstwo to najgłupsza rzecz, jaką można zrobić. Na daną chwilę czuję, że moje życie jest do dupy i idę się zabić. Co najmniej, jakby to miało pomóc. Może to brzmi jak potępianie takich osób, ale ja się im po prostu dziwię. O! Jeszcze jedno! Zabijanie się z powodu nieszczęśliwej miłości! Kochałam się w jednym kolesiu jakoś tak siedem lat (nieszczęśliwie) i jakoś nic sobie nie zrobiłam, chociaż jestem cholernie słabą psychicznie osobą, podatną na opinie innych. A osoby, które przy każdej okazji manifestują (lubię to słowo ^^") fakt, iż się samookaleczają, niech zgłoszą się do psychologa (czasem na prawdę pomaga!) albo zaczną pisać pamiętnik (mi osobiście nie pomogło, bo się znudziłam). No, chyba trochę za dużo już tych przemyśleń. Ale co robić, sprzątania dużo... Acha, i proszę, żeby się nikt nie bulwersował zanadto, bo to tylko i wyłącznie mój punkt widzenia.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.