Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 80: Dziś pierwszy raz...

« poprzedni dopis
 
***

Dziś pierwszy raz miałam okazję obejrzeć ostatni mecz Polski w ME siatkówki u siebie. Czyli bez towarzystwa osób, które przy pierwszej straconej piłce wygłaszałaby czarne proroctwa typu "na pewno przegramy" oraz ze świadomością, że będę mogła kląć i rzucać w telewizor do upojenia, co bardzo podniosło mnie na duchu. Jedyne, co mi nie pasowało, to był fakt, iż oglądam ten mecz bez Elfa i że majątek wydam na telefon, bowiem każdego seta trzeba było odpowiednio skomentować. Przeżywanie wszystkiego bez możliwości podzielenia się opinią na temat danego seta czy wredności przeciwników było niewskazane.

Usiadłam zatem przez telewizorem z gorącą czekoladą, poduszką i telefonem i mecz się rozpoczął.

Przez dwa pierwsze sety gratulowałam sobie, że nikogo tu nie ma, i że sobie swobodnie mogę komentować wszystko. Owe komentarze zawierały bardzo dużo słów na "k".

Trzeciego seta, o cudzie, wygraliśmy. Odtańczyłam dziki taniec mający obrazować moją szaloną radość, podskoczyłam kilka razy, kopnęłam przyjaźnie kanapę i z impetem chlapnęłam sobie napoju z kubka, połowę rozlewając.

Czwarty set był również wygrany i znienacka zapłonęłam ognistą sympatią do świata. Wobec czego popędziłam zrobić sobie herbaty.

Wróciłam z kuchni galopem, kiedy usłyszałam "... niestety, niestety..." komentatora.

Tie break, inaczej piąty, ostatni set, na początku był wyrównany. Później zaś...

Co wyczyniałam, ludzkie słowo nie opisze.

Nawrzeszczałam na Włochów, na piłkę, na sędziów, na boisko, na włoskiego trenera, na siatkę, znów na piłkę, i mecz się skończył.

Przegraliśmy...

Przez kilka chwil siedziałam w bezruchu.

Później rozpętało się szaleństwo.

Najpierw rzuciłam poduszką w telewizor. Potem telefonem. Na koniec zaś kubkiem. Nie trafiłam i telewizor ocalał. Jakimś cudem kubek też. Telefon również żyje.

Na ukoronowanie wybuchnęłam gorzkim i żałosnym szlochem i poszłam wyrzucić resztki czajnika, o którym, rzecz jasna, zapomniałam.



Czy przegrane ME upoważniają mnie do masakry...?

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.