Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 702:Dzisiaj rano zwlokłam...

« poprzedni dopis
 

jarzyna 5

Od: 24.10.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 13,


Dzisiaj rano zwlokłam się z pewnym oporem z łóżka i pomaszerowałam odbyć wszystkie obowiązkowe czynności przedszkolne. Dlaczego z oporem? Nie, nie chodzi już nawet o to, że, jak zwykle się nie wyspałam, ale o jedno proste słowo: wtorek. I co z tego, że wtorek? To, że czeka na mnie chemia i stara, zła do szpiku kości atomówka (czyt. nauczycielka od chemii). Już na samą myśl, że o niej pisze, krzywię się do monitora, wyobrażając sobie co wymyśli na następnej lekcji, żeby postawić jedynki całej klasie.

W szkole, jak to w szkole. Polski, w-f, fizyka… Właśnie na fizyce moja klasa zaczęła dyskutować o sprawdzianie z chemii, który został zapowiedziany nie z dwutygodniowym wyprzedzeniem jak jest w regulaminie, ale z tygodniowym. I, o zgrozo, bez powtórzenia wiadomości i zapisania go w dzienniku! W dyskusję wciągnęła się nawet fizyczka, stając po naszej stronie. Doradziła wydelegować odpowiednią osobę, która w imieniu całej klasy, poprosiłaby o przełożenie sprawdzianu. Ale my mieliśmy już inny plan. Wyglądał on tak… Gdy chemica ogłosi, że piszemy sprawdzian, spróbujemy z nią porozmawiać. Jednak domyślając się, że to nie wypali, odłożymy długopisy i wyjdziemy z klasy. Kłopoty przez to będą, to pewne, ale raz się żyje. Większość zgodziła się. Jednak, jak to bywa pięciu kujonów, ogłosiło, że nauczyli się na sprawdzian i nie wchodzą w ten głupi plan. I to ma być solidarność klasowa? Posypały się szyderstwa.

Nadeszła chemia. Usiedliśmy w ławkach i wyjęliśmy książki, jakby miała być normalna lekcja. Po chwili chemica kazała wszystko pochować i porozdawała sprawdziany. Zaprotestowaliśmy. Rozległy się oburzone krzyki, chemica się zdenerwowała i zapisała na tablicy pytania dodatkowe. Wtedy odłożyliśmy długopisy i po prostu wyszliśmy. Zostało pięciu uczniów. Ze śmiechem rozeszliśmy się do domów, nie myśląc o konsekwencjach. A teraz siedząc tu i opisując wszystko, uważam, że dobrze zrobiliśmy. I stwierdzam, że muszę zakończyć pisanie, bo czeka nauka na konkurs polonistyczny.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Ehhhh, ciekawa jestem jak wy sobie na studiach poradzicie jak bedziecie miec sesje, po 10 egzaminow i drugie tyle kolosow... i nikt nie bedzie z wami niczego powtarzał...


Wiesz, Krusz, ale studia to przynajmniej w 3/4 rzeczy, których chcesz się uczyć, a nie idiotyczna chemia czy fizyka, która Tobie, jako przykładowo humaniście, do niczego się nie przyda :P


Moze nie bede wam rozwiewac tego idyllicznego obrazka ;D i nie bede was traszyc ;D


Niestety, muszę się zgodzić z Krusz... Niestety, bo studia są fajniejsze od szkoły, gimnazjum czy liceum tylko dlatego z dwóch powodów - jest miesiąc wakacji więcej i już normalnie, zupełnie bez chowania się, a czasem, nawet w okienku między zajęciami, legalnie wybrać się na piwo:D


Do studiów mam jeszcze trochę czasu ;)


I zgadzam się z Vee.


Połowę rzeczy, których nauczyłam się w gimnazjum uważam za całkowicie niepotrzebną...


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.