***
Dzwonek telefonu wyrwał mnie z otępienia. Błyskające jaskrawoniebieskim światłem i przeraźliwie piszczące badziewie plątało mi się gdzieś pod ręką. Co za jałopa ustawiła taki dzwonek?! A, prawda - możliwe, że ja.
Niechętnie podniosłam komórkę do ucha.
- Elf, jestem nieszczęśliwa - usłyszałam na wstępie.
- Znowu? - spytam dość obojętnie, nie odrywając oczu od szklanego ekranu.
- Tak.
- Aha - westchnęłam ostentacyjnie - A czemu tym razem?
- Jak to "czemu"? - oburzyła się Kariolka. - Z tego samego powodu, co ty?!
- Czyli...? - dociekałam, łaskawie wyłączywszy głos w telewizorze.
- No pomyśl! - nalegała Kariolka. - Pomyśl, co sprawia, że Twoje życie traci cały urok? Co ci dokucza?! Co cię denerwuje?! Co Ci tak bardzo przeszkadza?! Elf! Myśl! Wiem, że to boli, ale od czego jest panadol! Dlaczego jestem nieszczęśliwa?!
- Winiarski ma kontuzję?! - spytałam z niepokojem.
- Idiotka! - w głosie Kariolki oburzenie mieszało się z niesmakiem, jakbym co najmniej kawę jej kazała wypić. Bez cukru! - Elf! Co cię denerwuje?! Tak na przykład w tym momencie.
- Oprócz ciebie? - upewniłam się.
- Elf... - ryknęła Kariolka.
- No, dobra, już dobra - mruknęłam ugodowo - Niech no że się ja skupię... No, tak teraz to najbardziej, że nie słyszę co komentator mówi, a tu piękna akcja Giby na potrójnym bloku...
- Wrrr... Elf! - oczami wyobraźni zobaczyłam jak Kariolka czerwienieje ze złości.
- Oj nie wiem, no! - jęknęłam w panice. - Siedzę sobie, oglądam Puchar Świata, pożeram pomarańcze...
- Fuj! - zabrzmiało w słuchawce.
- ... piję herbatę i ogólnie jest mi cudnie, a ty mi tu wyjeżdżasz z brakiem kolorów i innym draństwem!
- No, dobra - Kariolka wyraźnie stwierdziła, że jednak jestem do końca beznadziejna i zmuszanie mnie do wysiłków intelektualnych mija się z celem. - To ja ci w takim razie powiem, czemu jesteś nieszczęśliwa.
- Czemu? - spytałam tym razem z autentycznym zainteresowaniem.
- Bo jesteś uczuciowym pariasem - tryumf w jej głosie zagrzmiał potężnie.
Zaczęłam się bać.
Dzwonek telefonu wyrwał mnie z otępienia. Błyskające jaskrawoniebieskim światłem i przeraźliwie piszczące badziewie plątało mi się gdzieś pod ręką. Co za jałopa ustawiła taki dzwonek?! A, prawda - możliwe, że ja.
Niechętnie podniosłam komórkę do ucha.
- Elf, jestem nieszczęśliwa - usłyszałam na wstępie.
- Znowu? - spytam dość obojętnie, nie odrywając oczu od szklanego ekranu.
- Tak.
- Aha - westchnęłam ostentacyjnie - A czemu tym razem?
- Jak to "czemu"? - oburzyła się Kariolka. - Z tego samego powodu, co ty?!
- Czyli...? - dociekałam, łaskawie wyłączywszy głos w telewizorze.
- No pomyśl! - nalegała Kariolka. - Pomyśl, co sprawia, że Twoje życie traci cały urok? Co ci dokucza?! Co cię denerwuje?! Co Ci tak bardzo przeszkadza?! Elf! Myśl! Wiem, że to boli, ale od czego jest panadol! Dlaczego jestem nieszczęśliwa?!
- Winiarski ma kontuzję?! - spytałam z niepokojem.
- Idiotka! - w głosie Kariolki oburzenie mieszało się z niesmakiem, jakbym co najmniej kawę jej kazała wypić. Bez cukru! - Elf! Co cię denerwuje?! Tak na przykład w tym momencie.
- Oprócz ciebie? - upewniłam się.
- Elf... - ryknęła Kariolka.
- No, dobra, już dobra - mruknęłam ugodowo - Niech no że się ja skupię... No, tak teraz to najbardziej, że nie słyszę co komentator mówi, a tu piękna akcja Giby na potrójnym bloku...
- Wrrr... Elf! - oczami wyobraźni zobaczyłam jak Kariolka czerwienieje ze złości.
- Oj nie wiem, no! - jęknęłam w panice. - Siedzę sobie, oglądam Puchar Świata, pożeram pomarańcze...
- Fuj! - zabrzmiało w słuchawce.
- ... piję herbatę i ogólnie jest mi cudnie, a ty mi tu wyjeżdżasz z brakiem kolorów i innym draństwem!
- No, dobra - Kariolka wyraźnie stwierdziła, że jednak jestem do końca beznadziejna i zmuszanie mnie do wysiłków intelektualnych mija się z celem. - To ja ci w takim razie powiem, czemu jesteś nieszczęśliwa.
- Czemu? - spytałam tym razem z autentycznym zainteresowaniem.
- Bo jesteś uczuciowym pariasem - tryumf w jej głosie zagrzmiał potężnie.
Zaczęłam się bać.


