Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 9:Eldan zatoczył łuk , uderzył z prawej flanki...

« poprzedni dopis
 
Eldan zatoczył łuk, uderzył z prawej flanki. W prawej ręce dzierżył miecz, w lewej długi sztylet. Pierwsze cięcie, jakie zadał, pozbawiło jednego z barbarzyńców prawego ramienia. W chwilę później wrażony w gardło sztylet zakończył też jego żywot. Następne cięcie, krew buchnęła z rany na skroni, drugie ciało upadło bezwładnie na ściółkę. Kątem oka dostrzegł, jak jeden z wojów zachodzi od tyłu łuczniczkę. Za daleko będąc, by sięgnąć go mieczem lub ostrzec dziewczynę, wbił klingę swego oręża w ziemię, przerzucił sztylet do prawicy i cisnął. Nie na darmo ćwiczył biegłość w posługiwaniu się tą bronią. Sztylet śmignął w powietrzu i prawie po rękojeść wbił się w kark barbarzyńcy. Wojownik padł twarzą na trawę, niemal dotykając czołem stóp łuczniczki, jakby w pokornym błaganiu o wybaczenie.

Goniec wyrwał miecz z ziemi, w ostatniej chwili dostrzegł woja, atakującego go z lewej. Zastawa była spóźniona, spróbował uniku, dzięki czemu cios półtoraręcznego miecza, miast rozpłatać mu czaszkę, zadrasnął jeno głęboko lewe przedramię. Ręka opadła bezwładnie.

Nie zważał na ból, nie miał czasu, jeśli chciał zobaczyć jeszcze zachód słońca. Pchnął z całych sił, wysyłając przed oblicze Stwórcy jeszcze jednego woja.

Nagle spostrzegł , że nie ma już z kim walczyć. Wśród drzew leżało porozrzucanych kilkanaście ciał, zieleń ściółki i kora zbryzgane były krwią. Krew płynęła także z głębokiej ranny na przedramieniu Varaila.

Wytarł ostrze miecza o kubrak jednego z zabitych, schował broń do pochwy. Zacisnął ranę zdrową ręką. W podnieceniu, wywołanym potyczką nie czuł bólu, wszakże teraz zraniona ręka mocna mu doskwierała. Szedł jednak za innymi, wracając na polanę. Na moment przystanął, by odzyskać swój sztylet. Intrygowała go istota, którą ścigali pobici wojowie. Kim była? Mignęła mu jeno przed oczami, zapamiętał jednak, jak była drobna i smukła. Chyba właśnie to wyzwoliło w nim taką wściekłość.

Zraniona ręka mu zdrętwiała, krew, mimo, iż starał się ją zatamować, ściekała wciąż z palców i kapała bezgłośnie w trawę.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Za pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni) dobry opis boju w tym opowiadaniu. ;*

od pleców - nie lepiej "od tyłu"?



[Następne] cięcie, krew buchnęła z rany na skroni, [następne] ciało upadło na ściółkę. - powtórzenie



Sztylet śmignął w powietrzu i [niemal] po rękojeść wbił się w kark barbarzyńcy. Wojownik padł twarzą na trawę, [niemal] dotykając czołem stóp łuczniczki - powtórzenie



Zastawa był[a]




Na moment [jeno] przystanął, by odzyskać swój sztylet. Intrygowała go istota, którą ścigali pobici wojowie. Kim była? Mignęła mu [jeno] przed oczami, zapamiętał jednak, jak była drobna i smukła. - powtórzenie (nie zauważyłam tego :)

* W podnieceniu, wywołanym potyczką nie czuł bólu, [jednak] teraz zraniona ręka mocna mu doskwierała. Szedł [jednak] za innymi, wracając na polanę.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.