PRZECIEKI Z TEKI AMBASADORA JOHNA KAWY  zobacz opis świata »

Dopis 10:EMMA Cezary długo coś tłumaczył...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


EMMA


Cezary długo coś tłumaczył przez telefon. Chodził po korytarzu ze słuchawką przy uchu by zatrzymać się na moment przy jakimś pejzażu o którym nawet nie wiedział że go ma.
Sabina ubrana była w sportową sukienkę, kiedy zeszła po schodach nie zauważył jej. Stanęła za jego plecami i przysłuchiwała się kiedy wypowiadał w eter zaklęcia dotyczące wymiany usług.
Kiedy się odwrócił, zobaczył dziewczęcą sylwetkę i utkwione w nim fiołkowe spojrzenie. Kiedy wzruszyła ramionami przypominała jeszcze bardziej dziewczynkę, albo małą księżniczkę. Poruszyła w nim przez to archetyp, do którego istnienia świadomie się nie przyznawał. Kusiło go coś innego.
Monika minęła ich dosłownie i w przenośni.
- Gramy?- rzuciła jakby od niechcenia. Sabina poczuła że nadarza się znakomita okazja żeby odzyskać rezon, wzięła rakietę i poszła z Moniką na kort. Kamerdyner złożył ukłon obu paniom.
- Chciałbym obejrzeć dziś mecz, macie tu gdzieś telewizor?- zapytał John kiedy spotkali się na korytarzu.
- Istnieje taka możliwość. Czy wolno wiedzieć kto pana zdaniem jest faworytem mundialu?- zapytał kamerdyner.
- Nie kibicuję Niemcom, ale stawiam na nich, ponieważ zaszli już tak daleko...
- Kilka zespołów pokazało że można wygrać z najtrudniejszym rywalem- wtrącił swoje trzy euro Cezar.
John przyznał mu rację, poprawił szlafrok i opuścił dom.

Stał w swojej galerii i obserwował podjazd. Taksówka nadjechała trochę wcześniej niż się tego spodziewał.
Z kortów dochodziły odgłosy uderzeń. Pomarańczowa piłeczka przelatywała ponad siatką, aż utknęła w niej parę razy.
Z taksówki wysiadła zgrabna blondynka, poczekała aż kierowca wypakuje bagaż i podała mu napiwek. Następny w kolejce do walizek czekał już kamerdyner. Grzecznie się ukłonił i sięgnął po nie.
Blondynka przywitała się z Cezarym dość chłodno. Miała na imię Emma i była jego żoną.

Prawdę mówiąc John nie interesował się mundialem. Doskonale zdawał sobie sprawę że wymiar sportowy tego wydarzenia funkcjonuje na dalszym planie. Nie było dla niego tajemnicą dlaczego sędzia gwizdał faule, których nie było, komu zależy na tym żeby montować w piłce czip i dlaczego wykonuje ona takie dziwne ewolucje. Musiał grać jednak swoją rolę. Żyjąc przez lata w okowach polityki wiedział że musi grać.
Tymczasem nadarzyła się doskonała okazja żeby poprawić kamuflaż, kody które nosił wciąż wymagały pielęgnacji. Dzień był upalny a słońce stało w zenicie.
- Między ciałem mentalnym i fizycznym tworzą się nowe ciała- przypomniał sobie pokonując kolejną długość basenu.
- Dwanaście stron lustra, dwanaście sztucznych światów stworzonych przez fałszywych bogów. Można to porównać do krzywych zwierciadeł. Są to światy złudzeń.
Dziesiąte lustro tworzy nasze ego. Piąte- światy nicości i manipulacje przez umysł. 99599. Kontakt z tym lustrem stworzył nasze ego. Uwolnienie tych części, które były zajęte przez "byty"- zagarnął mocniej wodę, zrobił zwrot i wynurzył się. Nagle ujrzał czyjeś długie nogi i szykowne pantofle. Nad basenem stała zdumiona Emma.
- Co pan tutaj robi?- zapytała.
- Prawdopodobnie jestem pani gościem. Właściwie zaprosił mnie tutaj pani mąż- przypomniał sobie fotografię, uśmiechnął się i odgarnął włosy.
Zorientował się że była w podróży, miała przy sobie podręczną torbę i przewieszony przez ramię płaszcz. Tam skąd wracała musiało być chłodno jak w RPA.
Wykonał kilka ruchów, rzucił się w wodę i zmienił styl. Stawiała szybkie kroki żeby za nim nadążyć, minęła leżaki, krzesło i fantazyjny klomb. Niedowierzała mu. Była zdenerwowana, w końcu nie wytrzymała i pokazała mu palcem aut.
Tylko się roześmiał i zapytał czy na pewno właśnie tego sobie życzy.
- Tak- potwierdziła skinieniem głowy- Proszę natychmiast stąd wyjść!
- Nie ma sprawy- zrobił krok w jej kierunku. Chciał sięgnąć po ręcznik ale żeby to uczynić musiał z nią stanąć twarzą w twarz.
- Przecież pan jest całkiem nagi!- zreflektowała się.
- Faktycznie- odpowiedział zerkając na uniesionego dumnie, ociekającego wodą marszałka. Aż miało się ochotę na jego widok zasalutować.
- Dobra, niech pan z powrotem wejdzie do wody- machnęła dłonią uzbrojoną w płaszcz.
Cofnął się i położył na wodzie. Tak przyjemnie było przyjąć na siebie lejący się z nieba żar.

Pół godziny później był już w swoim pokoju. Idąc korytarzem usłyszał fragment rozmowy którą Cezary prowadził z rzeczoznawcą. Mężczyzna pochodził ze Szwecji i miał na imię Gustaw.
- Jeśli chodzi o Niemców to dla mnie pozostaje jeszcze jedna nierozstrzygnięta kwestia.
- Chodzi o drugą wojnę światową?
- Chodzi mi o gipsowe krasnale, nie potrafię zrozumieć dlaczego muszą je importować. Czyżby im brakowało fantazji żeby stworzyć własne?
John zamknął się w swoim pokoju, chciał uporządkować swe akta.


 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.