Niechciana technologia  zobacz opis świata »

Dopis 11: Estera opadła na ziemię...

« poprzedni dopis
 

Pati 46

Od: 10.11.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 353,


***



Estera opadła na ziemię. Była w okropnym stanie. Jednak miała szczęście, że w ogóle udało jej się przeżyć wypadek.

Patrick przyglądał się wszystkiemu z ukrycia. Widział, jak kobieta strzeliła i jak pocisk przeleciał obok Robotsów. Widział też eksplozję i jak roboty uległy zniszczeniu.

- Albo coś nam pomaga - zastanawiał się na głos. - albo coś niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze i zaraz dopadnie nas.

Mężczyzna skrzywił się, myśląc o drugiej możliwości. Gdyby tak na prawdę było, nie mieliby żadnych szans.

Nagle zza drzew wyszli Robotsi, których przysłała Evelyn. Powoli zbliżali się z metalowymi uśmiechami przyczepionymi do srebrnych twarzy. Jeden z nich odwrócił się, a później puknął stojącego obok niego robota. Sztuczne uśmiechy poodpadały i Robotsi zaczęli szukać czegoś, czym mogliby się zasłonić. Ale byli zbyt wolni. Nastąpiła kolejna eksplozja i zniszczyła roboty. Była o wiele większa od poprzedniej. Odrzuciła leżącą na ziemi Esterę do tyłu, a Patrickiem rzuciła o szczątki samochodu. Mężczyzna jednak miał twardy kręgosłup i jakoś z tego wybrnął. Sprawiło mu to ból, ale nie myślał o nim. Interesowało go teraz tylko to, co wywoływało eksplozje.

- Nikt nie skrzywdzi mojej córki - powiedział ktoś.

Patrick zobaczył wtedy mężczyznę stojącego obok Estery z jakimś przedmiotem w ręce. Nigdy nie widział czegoś takiego, ale domyślał się, że właśnie ta rzecz wywołała eksplozje i zniszczyła roboty.

James. Człowiek, którego Estera szukała. Człowiek, który został uznany za zmarłego, ale ona wierzyła, że żyje. Nie myliła się. Jednak zanim ona zdążyła go znaleźć, on znalazł ją. Nie mogła o tym wiedzieć, bo cały czas była nieprzytomna.

Mężczyzna uśmiechnął się, ale ten uśmiech bardzo szybko zniknął z jego twarzy. Pochylił się nad kobietą, by sprawdzić czy żyje. Później odetchnął z ulgą.

- Musimy ją stąd zabrać, pomóż mi - James zwrócił się do Patricka.

- Jak? Mój samochód do niczego się już nie nadaje!

Ojciec Estery pokręcił głową ze zdenerwowania.

- To niedobrze - szepnął.

Ale nie zamierzał się poddać. Zbyt długo czekał na tą chwilę. Nie chciał znów stracić córki.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

* głos[.]

* wszystko[,] co

* Int[e]resowało

* pomó[ż]

* zdener[w]owani[a]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.