Z uśmiechem na twarzy  zobacz opis świata »

Dopis 19:Filip otworzył oczy , właśnie w...

« poprzedni dopis
 

jowi 23

Od: 05.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 122,


Filip otworzył oczy, właśnie w chwili tego gorącego pocałunku, czuł jak po jego twarzy spływa ciepła krew. Dagmara widząc, że Filip odzyskał przytomność, natychmiast odskoczyła do tyłu, chłopak delikatnie się uśmiechnął.

- Ja… Ja nie… - zaczęła Dagmara.

- Fajnie było...- odparł z trudem, zamykając oczy.

- Filip! Nie zamykaj oczu, patrz na mnie, słyszysz! – krzyczała, klepiąc go po policzkach, lecz chłopak nie reagował.

- Cholera! – powiedziała do siebie, sięgając po telefon i ponownie wykręcając numer na pogotowie, niestety sytuacja się powtórzyła- brak wolnych karetek. Dagmara nie wiedząc co robić, podbiegła do okna, by zobaczyć, czy przypadkiem rodzice Filipa nie wrócili do domu, lecz w oknach ich domu, nadal było ciemno. Dziewczyna usiadła obok nieprzytomnego Filipa, chowając twarz w dłoniach, przypomniała sobie o jego dużej ranie głowy, natychmiast na niego spojrzała. Krew z rany leciała ciurkiem, brudząc jego całą twarz i spadając na kanapę. Sięgnęła po zieloną bluzkę która leżała na fotelu i przyłożyła ją do rany, jednocześnie myśląc nad tym co ma dalej zrobić.

Z każdą minutą, bluzka robiła się coraz bardziej czerwona, a Filip coraz słabiej oddychał.

- Boże, on się wykrwawi – powiedziała do siebie, wybiegając z domu. Nie wiedząc co ma robić, pobiegła do sąsiadów, którzy mieszkali tuż obok.

Zaczęła pukać do drzwi, otworzył je wysoki mężczyzna, o ciemnych oczach i śniadej karnacji

- Proszę mi pomóc! – mówiła przerażona.

- Ale co się stało? – zapytał zaskoczony mężczyzna.

- Filip, nasz sąsiad z naprzeciwka, zleciał z parapetu, ma ogromną ranę w głowie i jest nieprzytomny! – powiedziała z przerażeniem w głowie.

- Gdzie on jest? – zapytał wychylając się.

- Przeciągnęłam go do nas… znaczy do dziadka domu – mówiła chaotycznie, lecz mężczyzna ją rozumiał.

- Trzeba na pogotowie zadzwonić – odparł niemal natychmiast.

- Dzwoniłam dwa razy, nie ma wolnych karetek – powiedziała.

-Idź do niego, zawieziemy go do szpitala, już idę po samochód - odparł.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

* nie wiedząc[,] co


* bluzkę[,] która


* Nie wiedząc[,] co


* karnacji[.]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.