Manuel Folleno/Miłosne igraszki  zobacz opis świata »

Dopis 8:Folleno spojrzał w kierunku wieży , której...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Folleno spojrzał w kierunku wieży, której cień przypominał pas. Portale były jak kwiaty wykute w powietrzu, by podtrzymywać jeszcze lżejsze fasady. Okiennice pięły się w nieskończoność. Gwiazdy wysypywały się niby z koszyka, na obliczu Folleno pojawiła się pojedyncza zmarszczka która przemknęła jak kot. Koń przerwał ciszę, prychając okrążył wieżę i stanął odwracając wzrok w stronę rycerza. Jej smukła sylwetka, czy wręcz strzelistość przyprawiała rycerza o dreszcz. Na taką budowlę stać było jedynie stolicę, albo starą filantropkę.
Wychowywał się we wzorowym przytułku dla sierot, toteż poznał ich wiele, fundatorek mundurków, szczoteczek do zębów, stalówek. Lady Aster - na jej wspomnienie poruszył brwiami. Po latach wyrzeczeń oraz surowej praktyki stał się tak twardy jak marchew.
Nałożył kapelusz i mierzwiąc brodę próbował sobie przypomnieć czy widział już w życiu coś podobnego - widok wieży wywoływał w nim zadawnioną tęsknotę. Twarz miał skupioną, opaloną na kolor chili.
Z wyglądu przypominał Hiszpana, jednak jego małe, brązowe usta skrywały sekret - nie był nim. Miękkie, falujące włosy spadały na ramiona, były w kolorze piasku wyrzuconego przez ocean. minęła nieskazitelnie długa chwila. Folleno wrócił na schody. Uchylił okno i ujrzał niewiastę, która migotała w świetle lamp. Poprawił kraciastą spódnicę, wyglądał na jakieś trzydzieści pięć lat. Zjawa wpatrywała się w niego w milczeniu. Nagle, zdmuchnięta niczym świeca uniosła się. Otwarła torebkę i wysypała zawartość na podłogę, zrozumiał przyczynę zdenerwowania. Czegoś jej brakowało. Głowę odchyliła do tyłu.
- Na pewno nie będzie pan żałował - patrzyła z galeryjki oplecionej winem.
- Bardzo dziękuję - odparł Folleno i ruszył ku wyjściu.
- Proszę, proszę - rozchyliła czerwone płatki warg.
Stawała się jednak coraz bledsza, jakby się oddalała. Nie był pewien czy posłać za nią kulę, czy może usmiech, ale i tak nie miał z czego strzelać, a uśmiech wyszedł jakiś taki nie halo. Zjawa, choć bardzo zjawiskowa nie była przecież człowiekiem, nie pociągała go. Kiedy to zrozumiała bez słowa wsiadła na konia, dla którego była to dobra lekcja. Niezbyt bolesna ale znacząca.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.