Padół Łez   zobacz opis świata »

Dopis 4: Gdy czas jego pracy dobiegał końca ,...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Gdy czas jego pracy dobiegał końca, chwycił za słuchawkę wybierając numer. Po trzecim sygnale odezwała się kobieta.

- Myślicka, słucham.

- Cześć mamo. Jak się dziś czujesz?

- Cześć synku. Tak jak zawsze, gdy dzwonisz - odparła z nutką wesołości w głosie.

- Cieszę się - skwitował - dziś idę z Szymonem do Dragona, a jutro skoro świt wpadnę z wizytą do ciebie. Mam nadzieję skosztować tych słodkich bułeczek, które wypiekasz co sobotę - dodał.

- Wypiekam je tylko dla ciebie Robciu - powiedziała - jutro skoro świt je upiekę.

- Do zobaczenia do jutra - to mówiąc odłożył słuchawkę.

O godzinie szesnastej zamknął drzwi biura i udał się do domu. Po drodze przejechał się po okolicy rozglądając się za domem z numerem sześćdziesiąt sześć, położonym na ulicy Leśnej. Znalazłszy poszukiwane miejsce, oznaczył je sobie na mapce i pojechał do domu. Wziął prysznic i odgrzał sobie wcześniej przygotowany posiłek. Punktualnie o osiemnastej trzydzieści wyszedł z domu kierując się w stronę śródmieścia. Po kilkunastu minutach odprężającego spaceru dotarł na miejsce. Postanowił poczekać na przyjaciela wewnątrz. Wszedł do środka i skierował swoje kroki do baru. Było tu tłoczno i gwarno, jak zwykle bywało w piątkowe popołudnie. Skinął na barmana kładąc na blacie banknot. Kiedy mężczyzna się zbliżył, powiedział.

- Potrzebuję stolika w zacisznym miejscu.

- Tak jak zawsze panie Myślicki, proszę za mną.

Przeszedł za barek i udał się za barmanem. Ten nacisnął guzik i otworzyły się ukryte drzwi. Kiedy wchodził do środka wyczuł, że przygląda mu się grupa młodych ludzi. Jego wewnętrzny głos szepnął mu, że nie jest tu dziś bezpiecznie, jednak zlekceważył to i poszedł dalej. Była godzina osiemnasta pięćdziesiąt pięć. Szymon powinien dotrzeć tu niebawem.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.