Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 12: Gdy inni pobiegli w głąb pełnego...

« poprzedni dopis
 

cloudjubei 73

Od: 21.10.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 104,


***

Gdy inni pobiegli w głąb pełnego tajemnic lasu, on stał, obrócony w drugą stronę. Lekko zakłopotany wilczek podskakiwał w różne strony, jakby zachęcając swego opiekuna, by dołączył do reszty dzielnych wojów. Nie chciał. Nie był potężny, ani nawet silny, mimo iż potrafił poradzić sobie w walce z nie lada przeciwnikiem, to nie miał zamiaru iść. Za dużo przelanej krwi, za dużo złości, za wiele rozpaczy, za mało miłości... Obraz, jakby z najgłębszego zakamarka wspomnień, stał tuż przed nim i śmiał mu się w oczy. Demon, iskrzący gniewem niczym szafir skąpany w promieniach słońca, skrzydlaty potwór z najczarniejszego koszmaru, tak po prostu z niego kpił. Ork, trzymając w ręku znajomy miecz, napierał w niego ile sił, a jego metalowy kompan piszczał z każdym uderzeniem. Potwór wciąż stał, a śmiech narastał z każdym ciosem. Nawet głuchy dźwięk ostrza odbijającego się od trwałej niczym żelazne bramy Rodos skóry był zastąpiony uciążliwym śmiechem.... Nagle przerwany. Płonąca, tak samo mocno, jak iskra nadziei w sercu zielonoskórego, niebiańska strzała przebiła grubą warstwę soczystego mięsa pod czaszką. Z hukiem padł na ziemię, a razem z nim bezradny rycerz, uratowany dzięki szczęśliwej okoliczności losu. Klęcząc, obejrzał się do tyłu. Jedyne, co zobaczył, to blask. Niekoniecznie niebiański czy nieskazitelnie biały, lecz głęboki w swej tajemniczości. Runął twarzą na trawę, lekki chichot, jedyny ślad pozostały po demonie, wciąż odbijał się w jego głowie...



- Czy wszystko w porządku? - Rudowłosa postać przyćmiewała słońce, nie tylko sylwetką, ale radością, jaką przyniósł do jego serca jej uśmiech.

- Tak... Dzięki... – odparł starając się nie okazać zbytnio słabości, która musiała zaatakować w tak krytycznym momencie.

- Wyglądasz na przygnębionego. Czyżby nie podobał ci się fakt, iż znajduję się w drużynie? - Jej grymas wesołości mógł budować niezwyciężone fortece, niezniszczalne bariery, które były otwarte na każdego, który nie tylko patrzył, ale także widział. Nie chciał myśleć, jakie skutki mógłby przynieść jej smutek...

- Astrid, prawda? - zapytał lekko roztrzęsiony.

- Tak, lecz częściej Yngvild mnie zwą.

- Chowasz takie piękne imię, droga Astrid. Jako iż kobiety winny być kwiatem, który mąż musi pielęgnować z największą dokładnością, tako ogłaszam, że Astrid zwać cię będę. - Uklęknął niczym rycerz składający hołd królowi i pocałował jej delikatną i smukłą dłoń. W tymże krótkim momencie, ich ciała przypominały lilię wodną, która dryfowała po bezgranicznych morzach nieba…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

stał[,] obrócony - zbędny przecinek



zachęcając - raczej "zachęcał", bo inaczej wcześniejsze "który" nie ma sensu w tym zdaniu



który [został] uratowany[,]



[odparł/odrzekł/odpowiedział] starając się nie okazać zbytnio słabości, która musiała zaatakować w tak krytycznym momencie.



Wyglądasz na przygnębionego? - to pytanie, a chyba powinno być twierdzenie



które był[y]



Jako[,] iż - zbędny przecinek




do cholery drużyna walczy/walczyła a Ty stoisz i czekasz prawiąc komplementy?

Wspaniały fragment ;] Pokazany mi jako pierwszy z całego NN. Gratulacje za lilie.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.