Gdy poczuł, że jego wiezy znikły zaczął się podnosić z zamiarem ucieczki. Starszy męzczyzna, jakby czytając w jego myślach, powiedział:
- Nie ma sensu uciekac. Tutaj jestes bezpieczny. -
- Skąd wiedziałeś o czym pomyślałem? - zapytał Marcus z podziwem, ale i strachem.
- To nic trudnego. Moge cię tego nauczyć jeśli chcesz. Ale zanim zaczniemy musisz cos o sobie wiedziec, i oczywiście coś zjeść - przy ostatnich słowach wagant pokazał na stolik.
Marcus przypomniał sobie, że nie jadł od bardzo długiego czasu. Mimo sporej nieuwności wobec połykaczy ognia, dosiadł się do stolika i zaczoł jeśc wydzialoną dla niego porcję.
- Po pierwsze wypadało by nam się przedstawić. Ten młody człowiek to Kol, a ja nazywam się Levy. Jestem magiem, zaś on - tu wskazał ręką w stronę chłopca - jest moim uczniem. Najłatwiem było nam podróżować pod przykrywką wędrownych kuglarzy.
Marcus mimowolnie drgął na słowo "mag" i ogarneły go złe myśli że teraz to już jego koniec. Lecz mag znów zaskoczył go mówiąc:
- Spokojenie nic ci się nie stanie. Nie uważasz, że jeżeli bym chciał twojej śmierci to kazałbym Kolowi cię ratować? - na te słowa chłopiec uśmiechnął się, a Marcus musiał przyznać rację starszemu mężczyźnie - A wracając do ciebie, to twa moc jest zbyt potężna by można cię było lekceważyć. Ale teraz zjedz spokojnie, a później porozmawiamy o twej przyszłości - tu chciał zakończyć, lecz Kol powiedział coś cicho i wagant kiwnął głową i kontynułował. - Zapomniałem ci powidzieć, ale na szczęscie zostało mi to przypomniane. Wiesz teraz, kiedy cię odnaleźliśmy, bedziesz zmuszony dla swojego i innych dobra podróżować z nami. A by cię nikt nie znał, przynajmniej do czasu aż nauczysz się panować nad sobą, będziesz się nazywał Aleksander.
- Nie ma sensu uciekac. Tutaj jestes bezpieczny. -
- Skąd wiedziałeś o czym pomyślałem? - zapytał Marcus z podziwem, ale i strachem.
- To nic trudnego. Moge cię tego nauczyć jeśli chcesz. Ale zanim zaczniemy musisz cos o sobie wiedziec, i oczywiście coś zjeść - przy ostatnich słowach wagant pokazał na stolik.
Marcus przypomniał sobie, że nie jadł od bardzo długiego czasu. Mimo sporej nieuwności wobec połykaczy ognia, dosiadł się do stolika i zaczoł jeśc wydzialoną dla niego porcję.
- Po pierwsze wypadało by nam się przedstawić. Ten młody człowiek to Kol, a ja nazywam się Levy. Jestem magiem, zaś on - tu wskazał ręką w stronę chłopca - jest moim uczniem. Najłatwiem było nam podróżować pod przykrywką wędrownych kuglarzy.
Marcus mimowolnie drgął na słowo "mag" i ogarneły go złe myśli że teraz to już jego koniec. Lecz mag znów zaskoczył go mówiąc:
- Spokojenie nic ci się nie stanie. Nie uważasz, że jeżeli bym chciał twojej śmierci to kazałbym Kolowi cię ratować? - na te słowa chłopiec uśmiechnął się, a Marcus musiał przyznać rację starszemu mężczyźnie - A wracając do ciebie, to twa moc jest zbyt potężna by można cię było lekceważyć. Ale teraz zjedz spokojnie, a później porozmawiamy o twej przyszłości - tu chciał zakończyć, lecz Kol powiedział coś cicho i wagant kiwnął głową i kontynułował. - Zapomniałem ci powidzieć, ale na szczęscie zostało mi to przypomniane. Wiesz teraz, kiedy cię odnaleźliśmy, bedziesz zmuszony dla swojego i innych dobra podróżować z nami. A by cię nikt nie znał, przynajmniej do czasu aż nauczysz się panować nad sobą, będziesz się nazywał Aleksander.


