Gdy się obudziła, znów nie widziała. Myślała, że to wszystko było snem, i zaraz usłyszy krzyk ojczyma. Nagle poczuła czyjś ruch, usłyszała oddech i zdała sobie sprawę, że nie znajduje się w swoim pokoiku. Fren podniósł się i zaczął zbierać porozrzucany wszędzie chrust.
- Zostaw - powiedziała, a gdy chłopak nie zareagował powtórzyła głośniej - zostaw to drewno. -
Nagle przypomniała sobie, że on nie słyszy więc poszła za odgłosem jego oddechu. Gdy go znalazła, zaczeła pokazywać.
- Musimy stąd uciekać. Nie jesteśmy tu bezpieczni. Jeśli nas znajdą to zabiją. -
Nie wiedziała jak, ale wiedział o co jej chodzi, bo złapał ją za rękę i wyprowadził na trakt, pokazując na północ, w stronę gór.
- Dobrze - stwierdziła, choć nie była do końca przekonana co do tej drogi.
- Zostaw - powiedziała, a gdy chłopak nie zareagował powtórzyła głośniej - zostaw to drewno. -
Nagle przypomniała sobie, że on nie słyszy więc poszła za odgłosem jego oddechu. Gdy go znalazła, zaczeła pokazywać.
- Musimy stąd uciekać. Nie jesteśmy tu bezpieczni. Jeśli nas znajdą to zabiją. -
Nie wiedziała jak, ale wiedział o co jej chodzi, bo złapał ją za rękę i wyprowadził na trakt, pokazując na północ, w stronę gór.
- Dobrze - stwierdziła, choć nie była do końca przekonana co do tej drogi.


