Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 66: Gdy się wykąpał...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***



Gdy się wykąpał, było już dobrze po dwudziestej drugiej. Kąpiel w cywilnych, domowych warunkach wpływała na niego niesamowicie. Nie zdawał sobie do końca sprawy, jak bardzo mu to było potrzebne.

Po wyjściu z wanny, o ile można to było nazwać wyjściem pojechał do pokoju, który siostra mu przygotowała. Pościel w jego ulubionym szmaragdowym kolorze, zasłonki w kolorze pomarańczy. Istne szaleństwo kolorów, a jednak w tym właśnie miejscu czerpał kolejne porcje pozytywnej energii.

"- Jak tak dalej pójdzie, to pojutrze będę biegał" - pomyślał uśmiechając się do siebie.

Zgasił duże światło pozostawiając tylko małą nocną lampkę i położył się na łóżku. Nie zamierzał jeszcze iść spać. Chciał jeszcze pogadać z siostrą, a ta jakby wyczuwając potrzeby brata, weszła do pokoju, usiadła na skraju łóżka i pytającym wzrokiem spojrzała na niego.

- Chyba cię przyciągnąłem myślami - uśmiechnął się.

- Nie da się ukryć, że tak było - roześmiała się Bożena.

- Nie wiem, skąd wiedziałaś jakie kolory lubię?

- Ludzie się aż tak mocno nie zmieniają braciszku - odparła.

- Tak. To prawda.

- Cieszę się z faktu, że doktor Skorupa pozwolił mi ciebie zabrać do domu. Jakby wiedział, że to właśnie jest ci potrzebne.

- Tak. Jak wstanę o własnych siłach, pojadę podziękować mu za to osobiście - powiedział Krzysztof.

- Chcesz coś jeszcze do picia?

- Hmm - zastanowił się chwilę - może po małym piwku?

- Mówisz poważnie?

- Owszem. W końcu raz się żyje, a nie tak dawno zdałem sobie sprawę, że życie jest zbyt krótkie, aby odmawiać sobie przyjemności.

- Popatrz popatrz, i kto to mówi - powiedziała z nieukrywanym zdumieniem - człowiek, który jeszcze kilka tygodni temu, miał wątpliwości co robić.

- Oj, nie rób ze mnie aż takiego niedorajdę.

- Nie robię braciszku. Po prostu cieszę się, że zmieniasz podejście do życia. Zobaczysz, życie ci szybciej ułoży niż ci się wydaje.

- Obyś miała rację. Czasami jestem straszne niecierpliwy, ale pracuję nad tym.

- To dobrze Krzysiu.

- Napijemy się w końcu tego piwka Bożenko? - zapytał przechylając figlarnie głowę.

- Pewnie - roześmiała się i zmierzwiła mu włosy, po czym wstała i poszła do kuchni po butelki i szklanki.

- Pijesz z sokiem? - zawołała z kuchni.

- Nie, dzięki - zawołał.

Po chwili stała w drzwiach z dwoma butelkami złocistego napoju. Przysiadła ponownie na skraju łóżka podając mu jedną z butelek i szklankę. Nalali powoli piwo do szklanek, po czym stuknęli się nimi wznosząc toast.

- Za twoje zdrowie braciszku - powiedziała.

- Za twoje dobre serce - odparł.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.