Nowa moc  zobacz opis świata »

Dopis 12:Gdy skończył postanowił nieco rozruszać...

« poprzedni dopis
 

deadhunter 12

Od: 20.11.2006,aktywny: ostatnie 3 miesiące

Tekstów: 3,

Dopisów: 47,


Gdy skończył postanowił nieco rozruszać mięsnie. Wyszedł na dwór, gdzie zastał Kola, który także się rozciągał.

- Cześć - powiedział chłopak, gdy zauważył wychodzącego z wozu Marcusa.

- Cześć - odpowiedział chłopak, po czym także zaczął się rozciągać.

Po jakiś 20 minutach wyszedł do nich Levy, dołączając do rozgrzewki. Po pewnym czasie stanął prosto i popatrzył na nich.

- Dobra koniec rozciągania na dzisiaj. Trzeba zając się tym, czym obdarowała nas natura. Magią. Zacznijmy może od czegoś prostego. Może zaklęcie zamrażające? Kol zaczynasz - powiedział, po czym odsunął się na bok - Twoim celem jest tamten głaz.

Głaz miał ok. metra wysokości i półtora szerokości.

Chłopak skoncentrował swoją uwagę na głazie, po czym wyszeptał zaklęcie. Z jego dłoni wystrzelił cieńki promień, który poleciał w stronę głazu i zamroził go. Levy podszedł do kamienia, obszedł go, po czym udeżył w niego lekko. Lód, który okalał głaz odpadł od niego i upadł na ziemię.

- Przykro mi, ale nie udało Ci się. Ledwo zmroziłeś tą skałe, przeciwnikowi nic byś tym nie zrobił. Marcus twoja kolej. Ten sam cel.

Chłopak popatrzył się na swój cel, zamknął oczy wyobrażając go sobie zmarożonego, po czym wyzeptał zaklęcie. Z jego dłoni wystrzelił gruby promień, trafiając w kamięń i zamrażając go, oraz trawę wokół niego w odległości pół metra. Levy podszedł do zamrożonego miejsca, i ostrożnie wstąpił na lód. Podjechał do głazu i oparł się o niego rękami, po czym zabrał je jak oparzony i wrócił do nich.

- Dobrze Marcus, tylko następnym razem postaraj zamrozić tylko cel, bez przyległości. Dobra nasepne ćwiczenie. Zaklęcie odmrażania. Marcus ty się zajmiesz swoim głazem, a ty Kol, masz odmrozić to - stwierdził, po czym użył zaklęcia zamrażania na karłowatym drzewku. - Zaczynajcie.

Chłopak przypomniał sobie zaklęcie, po czym skoncentrował się na celu i wypowiedział formułę. Przez chwilę nic się nie działo, po czym z nieba udeżył ogromy strumień ognia, obejmując swym działaniem cały zamrożony przez niego obszar. Trwało to może z pięć sekund, po czym się skończyło, a w miesjcu uderzenia był czarny obszar spalonej ziemi. Marcus niewierzył własnym oczom. Jak on mógł zrobić coś takiego, skoro jeszcze niedawno miał problemy z najłatwiejszymi zaklęciami. Levy podszedł do spalonego, po czym cofnął się szybko.

- Nie podejdę tam teraz, bo jest tam teraz za gorąco. Ale stąd widzę, że kamień się stopił. Dobra koniec ćwiczeń na dzisiaj, pora ruszać w drogę - powiedział, po czym wszedł do wozu, a obydwaj chłopcy za nim.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.