Z uśmiechem na twarzy  zobacz opis świata »

Dopis 12: Gdy wyszedł z galerii odetchnął z ulgą...

« poprzedni dopis
 
***

Gdy wyszedł z galerii odetchnął z ulgą. Nie mógł patrzeć się na te wszystkie zakochane pary więc zamówił tylko colę, zapłacił i wyszedł. Podczas drogi zastanawiał się, jak to możliwe, że jego ukochana była w objęciach innego? Jego plany legły w gruzach, a marzenia dotyczące Dagmary pękły jak bańka mydlana.

Już był prawie w domu, gdy usłyszał za sobą krzyk kobiety. Odwrócił się. Zobaczył, że jakiś mężczyzna wyrwał starszej pani torebkę. Filip, mimo euforii jaka go ogarnęła po dzisiejszych wydarzeniach zachował trzeźwość umysłu i szybko rzucił się w pogoń za złodziejem.

Mężczyzna biegł bardzo szybko, ale i Filip był bardzo dobrym sprinterem. Odległość pomiędzy chłopcem, a złodziejem zmniejszała się, ale bardzo powoli. Mężczyzna wbiegł do pobliskiego parku. Filip nie znał tego miejsca. Złodziej zniknął mu z oczu. Chłopak stanął w miejscu. Zastanawiał się gdzie mężczyzna mógł uciec. Nagle usłyszał głuchy dźwięk i przekleństwa. Chłopiec pobiegł w stronę odgłosów. Zobaczył, że na śliskim, asfaltowym chodniku leży człowiek z torebką. Podbiegł do niego. Okazało się, że to chłopak w jego wieku, tyle że bardzo wysoki i dobrze zbudowany. Złodziejaszek wił się z bólu. Filip wyjął telefon z kieszeni.

- Mam zadzwonić na pogotowie, czy na policję? – zapytał uprzejmie, ale z lekką ironią w głosie Filip.

- Na pogotowie - odpowiedział.

Karetka pojawiła się w parku po czterech minutach.

- Nie zgłoszę tego na policję, ale niech będzie to nauczka dla ciebie, dobrze? – zapytał Filip zanim wyszedł ktoś z karetki.

- Dobrze – wyjąkał złodziejaszek.

Gdy karetka odjechała Filip pojechał oddać torebkę właścicielce. Adres zamieszkania starszej pani znalazł w dowodzie osobistym z torebki.

Kobieta długo mu dziękowała i zaprosiła go nawet na gorącą herbatę, jednak Filip musiał już wracać do domu.

***

Dagmara wracała z kawiarni. Czuła się źle z tym co zrobiła. Czuła coś do tego Filipa, jednak nie chciała okazywać swych uczuć.

- Ach, jaka ja byłam głupia, że zgodziłam się na chodzenie z Adonisem. Ja do niego nic nie czuję - pomyślała dziewczyna.

Dagmara bardzo żałowała swej decyzji.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

* pary[,] więc


* euforii[,] jaka


* tym[,] co zrobiła


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.