Co by było gdyby...?  zobacz opis świata »

Dopis 50:. . . gdybym była seksowną blondynką o...

« poprzedni dopis
 

haQna 4

Od: 10.07.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 12,


... gdybym była seksowną blondynką o długich nogach i niebieskich oczach??

Chyba nic dobrego. Nie ujmując nikomu, takie lalki postrzegane są chyba jako te "mało rozumne".

Wcale mnie nie obchodzi jak postrzegają mnie inni.

No dobra, kłamię. Godzinę spędzam przed lustrem przed każdym wyjściem. Ale jestem dumna ze swojego środka. Ot, co!

A gdyby się tak na blond... ?

Niee, co to to nie. Takie głupie myśli przychodzą mi do głowy tylko w wyjątkowo ekstremalnie trudnych sytuacjach. Wystarczy mi, że moje włosy są od czasu do czasu fioletowe. A jak!
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 8

Taaaaaa nie no dziekiiiiii...


Po tym jak mam dwa fakultety, wladam biegle jezykami i pracuje na uczelni to taaaa, jestem pusta lala.


Dzieki ;]


Wiesz co, radziałbym nie oceniać po pozorach bo na prawdę możesz ostro się przejechać.  Nie chwalac się, mam włosy blond, do pasa, nogi długości Juli Roberts, niebieskie oczy i ogolnie dbam o siebie. Ludzie mówią, że bywam wrena i zimna, ale jeszcze nikt niegdy w zyciu nie znazał mnie pustą czy głupią, nawet najgorsi wrogowie ;]


Blondynka, nie ujmując brunetkom czy szatynkom jest bardziej delikatna jeżeli chodzi o fizyczność. Najczęściej ma łagodniejsze rysy twarzy, bardziej ujmujące spojrzenie, delikatniejsze włosy ( nie tylko na głowie ;) i jaśniejszą i gładszą skórę. Dzięki temu zdecydowanie mniej czasu musi poświęcać na dbanie o siebie i ma go więcej na zdobywanie wiedzy, co często prowadzi do tego, że intelektem zdecydowanie przewyższa brunetkę czy szatynkę ;))) Dowcipy o blondynkach mają swój początek w ustach brunetki i wynikają ze zwykłej babskiej zazdrości bo... mężczyzna najczęściej marzy wlaśnie o blondynce i to jest udowodnione naukowo. Wyjątki tylko potwierdzają regułę ;)


A tak poważnie to kolor włosów nie ma znaczenia jeżeli chodzi o intelekt a cała reszta to prawda! :D


racja, ja nie moge nic innego powedziec jak to ze sie zgadzam;D


Żartuje oczywisce bo ja nie postrzegam nikogo i nie oceniam ze zwgledu na kolor wlosow.


Tylko ze jakos z tym kolorem skory i tekstura wlosow bym sie kłuciła. Jestem też najlepszym przykładem na to, ze blondynki nie zawsze są delikantymi mimozami. Moje włsoy są proste jak drut i grube, skóra ciemna, zazwyczaj brazowa, opalam sie szybko i na czarno niemal a rysy sa dosc ostre. Dlatego twerdze, ze nie ma ustalonej reguły.


Kazdy znas jest inny. A co do badan nad "mężczyźni wolą blondynki" to z tego co czytałam, nie chodzi o sam kolor włosów czy powerzchowność a o to, że słońce specyficznie załamuje się w takich właśnie włosach, tworząc nad głową swoista aureolę, która wpływa na podświadomość mężczyżn i dzięki temu mogą sublimowąć swoje rządze, uwalniać je z tejże podświadomości ;D


Uogólniłam trochę. Oczywiście, że mozna spotkać blondynke z gęstą, mocną czupryną i brunetkę z cieniutkimi włoskami ale są to zdecydowane mniejszości. Ja też jestem blondynką a nie mam najjaśniejszej karnacji i opalam się na brązowo a do tego mam piwne oczy. Nie pasujemy do obrazu statystycznej blondi ale to nie oznacza, że statystyki kłamią. Ja również nie oceniam nikogo po wyglądzie. Ten komentarz służył obronie blondynek które są postrzegane jako głupie laleczki a przeciez to nie jest prawdą. Zadziwiające z jednej strony jest to, że takie opinie wystawia kobieta, a z drugiej w ogóle mnie to nie dziwi ;)


Tylko ze, jak byście nie zauważyły. autorka lubi fiolet na włosach :))


nie wystawiam żadnych opinii, nie chciałam nikogo urazić, sorry:) chodziło mi bardziej o to, że nie uważam sie za piękność i dlatego ciekawiło mnie, co by było gdyby... Bo teraz np. wiem, że jeśli ktoś do mnie zagaduje, to chodzi mu bardziej o to co mam do powiedzenia, a nie o sam wygląd. Chylę czoła i proszę o wybaczenie, jeśli któraś z Was wzięła sobie moje słowa za bardzo do siebie:) Zdrowia!


Absolutnie nie poczułam się urażona ;) Twó wpis poruszył temat bardzo powszechny i tak przy okazji pozwolił wyrazić własne zdanie i nieco obalić stereotypy. :)


Jako blondynka o niebieskich oczach mogłabym się poczuć urażona, ale reszta opisu pasuje do mnie jak nazwanie ratlerka wielkim psem. Bo cóż, nie uważam się za piękność. Jestem raczej niewysoka i drobna. Mam krótkie, postrzępione włosy, małe usta, ogromne oczy i nos, na którym latem pojawiają się piegi. Ale podobnie jak Ty, droga haQna, marzę czasami o byciu śliczną dziewczyną. Długonogą brunetką o kocich, zielonych oczach. Na pocieszenie powiem, że nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba.


Pozdrawiam:)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.