- Gdzie pan idzie!? - krzyknął Mirek
- Do Marka!
Podolski musiał skontaktować się z Markiem, a jak on nie odbiera telefonu, to musi iść do niego osobiście.
Podolski miał dość, był kompletnie wyczerpany, dlatego dał prowadzić Rybińskiemu.
- Co pan tak dokładnie zamierza zrobić
- Powiedzieć o przebiegu sprawy, ponieważ mamy chyba trop.
- Jaki trop?
- Nie wiem - zażartował Podolski
Po chwili nawet zdziwił się, że ma siłę na żarty
- Ja chcę urlop dwu miesięczny urlop!
- Pan się wykończy mógł pan zostać i nie jechać-powiedział Rybiński.
- No trudno stało się! - powiedział Podolski znudzonym głosem.
Myślał że Rybiński już się zamknie, ale ten zaczął już następne pytanie:
- Po co panu jestem potrzebny?
- Tak do towarzystwa.
Spojrzał się na niego krzywym wzrokiem i pojechali dalej.
- Do Marka!
Podolski musiał skontaktować się z Markiem, a jak on nie odbiera telefonu, to musi iść do niego osobiście.
Podolski miał dość, był kompletnie wyczerpany, dlatego dał prowadzić Rybińskiemu.
- Co pan tak dokładnie zamierza zrobić
- Powiedzieć o przebiegu sprawy, ponieważ mamy chyba trop.
- Jaki trop?
- Nie wiem - zażartował Podolski
Po chwili nawet zdziwił się, że ma siłę na żarty
- Ja chcę urlop dwu miesięczny urlop!
- Pan się wykończy mógł pan zostać i nie jechać-powiedział Rybiński.
- No trudno stało się! - powiedział Podolski znudzonym głosem.
Myślał że Rybiński już się zamknie, ale ten zaczął już następne pytanie:
- Po co panu jestem potrzebny?
- Tak do towarzystwa.
Spojrzał się na niego krzywym wzrokiem i pojechali dalej.


